Życie w harmonii ze Wszechświatem

W Ajurwedzie za podstawową przyczynę chorób uważa się tak zwaną “Pragya-aparadha”. Nie oznacza to wcale, że człowiek ma ograniczoną wiedzę. To pojęcie zakłada, że człowiek istnieje poza obszarem harmonii Wszechświata, bo nie rozumie, na czym polega naturalna harmonia życia. Prowadzi to do pogorszenia jego stanu zdrowia i do rozwoju przeróżnych chorób.

Lęki i pragnienia stanowią podstawę tej dysharmonii. Chcąc zrozumieć stopień rozwoju określonego człowieka, należy przyjrzeć się ilości jego lęków i pragnień.

Rzeczywista harmonia polega na tym, że człowiek żyje miłością bezwarunkową. Lęki i strachy zabijają tę miłość; im więcej strachów, tym mniej jest miłości w jego duszy. Podobnie jak to się dzieje w butelce: im więcej powietrza, tym mniej wody. Dzieje się tak dlatego, że strachy i lęki zakładają istnienie pewnego stopnia agresji i przyciągają do naszego życia to, czego się obawiamy i co krytykujemy. Przykładowo, oto nagle zauważyliście, że w waszym kierunku biegnie głodny tygrys. Strach i przerażenie będą waszą pierwszą instynktowną reakcją. Następną reakcją będzie pragnienie zniszczenia źródła waszego strachu, czyli agresja w tym kierunku. Agresja z kolei jest główną niszczycielską siłą Wszechświata. Przy okazji wspomnę, że zgodnie z danymi statystycznymi nieszczęśliwe wypadki przytrafiają się tym, którzy się tego obawiali i spodziewali i co za tym idzie, w pewnym stopniu przyciągnęli te wydarzenia do swojego życia. Mogli też wybrać inne skrajne zachowanie, czyli całkowitą dezorganizację życia, która pomaga im w ten sposób zapomnieć o instynkcie samozachowawczym.

Podstawą wszystkich strachów i lęków jest pragnienie konsumpcji, które jest większe niż chęć dawania z siebie czegokolwiek. Również przyczynia się do tego nasz egoizm, utożsamianie samego siebie z czymś, co jest tymczasowe (asat): z tym ciałem składającym się z materialnych elementów oraz z jego dalszą kontynuacją: z domem, z rodziną, z narodem itd. Im większy jest nasz poziom egoizmu, tym większe jest nasze poczucie izolacji od reszty świata, pragnienie rozkoszować się tym, co daje nasz umysł i nasze zmysły i tym mocniejsze jest nasze pragnienie osiągnąć pewien prestiż i znaczącą pozycję w społeczeństwie. Takie myślenie powoduje, że nasze lęki i obawy przez cały czas rosną; można je podsumować w ten sposób: “jak to wszystko mam osiągnąć, i jak to wszystko później utrzymać?!”

Jednak jest rzeczą oczywistą, że w tym świecie wszystko jest tymczasowe i wcześniej czy później stracimy wszystko. Jedyną rzeczą, która nam zostanie, będzie poziom Miłości Bezwarunkowej, który udało nam się skumulować w sobie i zachować w tym wcieleniu. Trudno sobie wyobrazić wzniesioną duszę, która budzi się w środku nocy zlana potem, bo się boi, że straci prestiżową posadę czy pieniądze.

W rzeczywistości dzieje się na odwrót. Jeśli kiedykolwiek udało wam się spotkać ludzi na wysokim poziomie rozwoju duchowego, to na pewno zauważyliście ogromny spokój, którym emanują. Ich spokój wynika z całkowitego zaufania do Absolutu i do tego procesu zwanego życiem. Wiedzą oni, że oddawać można w każdej sytuacji.

Drugą, podstawową przyczyną chorób jest “Kala Parinama”, czyli niewłaściwe podejście do czasu. Dobrze wiemy, że w świecie materialnym czas przebiega liniowo. Zdaniem fizyków, istnieje przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Przyjrzyjcie się “drobiazgom”, a zauważycie, że harmonia jest wszechobecna.

Zgodnie z nauką Wed w świecie duchowym istnieje tylko czas teraźniejszy, a duchowo rozwinięci ludzie żyją w chwili “tu i teraz”. Pozostali ludzie przez cały czas odczuwają tęsknotę za tym, co już minęło albo marzą o przyszłości. Człowiek zaczyna cierpieć w chwili, gdy zatraca swoje poczucie przebywani w teraźniejszości.

Założyciel szkoły terapii psychologicznej Gestalt F. Perls, który był uczniem Z. Freuda i jednym z największych psychoterapeutów współczesności po wielu latach działalności na polu naukowym jednoznacznie stwierdził: “Najważniejszą rzeczą jest pozostawanie w chwili “tu i teraz”. Wszystkie stany neurotyczne zaczynają się wtedy, gdy nie przebywamy w chwili tu i teraz”.

Do podobnych wniosków doszedł inny genialny badacz, założyciel humanistycznej psychologii Abraham Maslow. W odróżnieniu od innych psychoterapeutów, którzy badali psychikę chorych ludzi, A. Maslow zajmował się badaniem psychiki tych ludzi, którzy osiągnęli sukces. Jego zdaniem ilość takich ludzi stanowi około 1% ludzkości. Ludzie z tej grupy cieszą się lepszym zdrowiem, czują się szczęśliwsi i we wszystkich sferach życia osiągają znacznie więcej niż reszta ludzi. Z powodu znaczących różnic w ich światopoglądzie w porównaniu z innymi ludźmi można śmiało powiedzieć, że ci ludzie sukcesu zdołali odkryć pewną zależność psychofizjologiczną, którą zastosowali w swoim życiu.

Maslow zauważył, że takich ludzi łączyła możliwość tworzenia za pomocą duszy i ciała. Nie byli oni zwykłymi niewolnikami cywilizacji, którzy myślą tylko o tym, w jaki sposób korzystać z życia, czerpiąc z niego jak największe przyjemności. A. Maslow dokonał jeszcze jednego ważnego odkrycia — zauważył, że ludzie słabi i cierpiący na przeróżne nerwice i inne schorzenia boją się stać się ludźmi silnymi i zdrowymi. Nawet w pewnym stopniu stronią od ludzi, którzy cieszą się dobrym zdrowiem, sukcesami w życiu, mądrością i miłością. Tacy ludzie obawiają się procesu dorastania i ich pojęcie normy bardzo się różni od pojmowania normy przez człowieka sukcesu.

Wymienia też inne różnice. Jedna z kluczowych różnic polega na tym, że zwyczajny obywatel działa bardzo mechanistycznie i nic nie potrafi z tym zrobić. W pewnym sensie ludzie niczym nie różnią się od urządzeń mechanicznych. W odpowiedzi na określony bodziec można się spodziewać oczekiwanej reakcji: pochwała ucieszy, a krytyka złości.

Ludzie, którzy potrafią unieść się ponad mechanistyczną naturę myślenia, są nie do pokonania. A. Maslow zauważył, że jednostki, którym udało się zrealizować swój potencjał życiowy, prowadzą życie bardzo świadome, a co za tym idzie, żyją chwilą “tu i teraz”. Tacy ludzie są bardziej skłonni do akceptacji świata takim, jaki jest. Potrafią też wyabstrahować od własnych, mechanistycznych reakcji na to, do czego dochodzi w ich życiu. Dzięki takim zachowaniom udało im się porzucić koncepcje narzucane przez ich fałszywe ego, co z kolei pozwala im głęboko kochać, odczuwać rzeczywiste współczucie do innej osoby i wykazywać się prawdziwą mądrością.

Nasze strachy i lęki psychologiczne są zawsze skierowane w kierunku tego, co się może wydarzyć. Nie dotyczą one tego, co się dzieje w chwili teraźniejszej. Ta sztucznie zbudowana przerwa pomiędzy teraźniejszością i przyszłością pozwala na zagnieżdżanie się w niej wszelkich strachów, lęków i niepokojów.

Z tym, co się dzieje w chwili obecnej poradzimy sobie zawsze.

Jednak z tym, co stanowi tylko projekcję naszego umysłu, nie poradzimy sobie nigdy, gdyż zmiana przyszłości jest niemożliwa.

Fragment z czasopisma Rami Bleckt, “Dziękczynienie”, wydanie 1

Jeśli znalazłeś błąd w pisowni, powiadom nas, zaznaczając ten tekst i naciskając Ctrl+Enter.

Dodaj komentarz

avatar