Rzeczywiste miłosierdzie, akcje charytatywne i pomoc bliźniemu

Rzeczywiste miłosierdzie, akcje charytatywne i pomoc bliźniemu widziane trochę inaczej niż w telewizji 

Temat miłosierdzia i współczucia jest tematem bardzo popularnym, wręcz wyświechtanym. Dobroczynność jest modna, a o pomaganiu innym mówi się na każdym kroku. Każdy ma swoje zdanie na ten temat i każdy uważa, że ma rację.  Gdy tak dużo ludzi mówi na temat współczucia i miłości, może to oznaczać, że akurat tego brakuje w społeczeństwie. Warto się nad tym paradoksem zastanowić; dlaczego tak dużo się mówi, śpiewa i pisze o miłości? Być może dlatego właśnie, że brakuje jej w naszym życiu, bo życzymy innym właśnie tego, czego brakuje nam samym. 

Chciałabym zacząć naszą wirtualną rozmowę od podkreślenia i uświadomienia sobie pewnego kluczowego pojęcia. Nie ma niczego za darmo, jest to po prostu niemożliwe.  Wszystkim zarządza prana, każdym – nawet najmniejszym działaniem – zarządza pewna energia. Wszystkie wydarzenia w naszym życiu i wszyscy spotykani ludzie są rodzajem manifestacji prany. Oznacza to, że nie ma niczego “za darmo”, nie istnieje nic, w co nie włożono żadnej energii, prany ani wysiłku. Tak czy inaczej za wszystko w życiu jakoś musimy zapłacić. Najczęściej płacimy za pomocą swojej prany, czyli energii życiowej. Pieniądze również są manifestacją prany, materialnym przejawem energii.  Nawet ser w pułapce na myszy nie jest za darmo, bo przecież ktoś musiał go kupić albo zrobić, czyli włożyć w stworzenie go swoją energię życiową. 

Często słyszymy o balach charytatywnych lub innych inicjatywach, gdzie uczestnicy takiego wydarzenia mogą przyjść i zapłacić pieniądze za “obiad charytatywny” w nadziei, że te środki zostaną przeznaczone na jakiś szczytny cel. Jednak nie jest to wydarzenie charytatywne samo w sobie, jest to rodzaj biznesu. Gdy ofiarujemy pieniądze dla dobra organizacji charytatywnych, należy pamiętać o tym, że około 75% tej kwoty zostanie przeznaczonej na opłaty administracyjne i wypłaty dla pracowników tej organizacji. Dla pracowników takich funduszy akcja charytatywna nie jest przecież akcją dobroczynną, tylko ich pracą, za którą otrzymują wypłatę. Masowe organizacje charytatywne są w istocie swojej rodzajem biznesu. 

W “Siva Purana” przytoczono pewną historię, która jest nadal aktualna. Jest to historia o królu Sathannika. Dawno, dawno temu, za wysoką górą, za głęboką rzeką, w pewnym królestwie był sobie król o imieniu Sathannika. Słynął on ze swojej hojności, co chwila urządzał przeróżne rytuały i dobroczynne ceremonie ognia dla dobra swoich poddanych. Po jego śmierci władzę objął jego najstarszy syn o imieniu Sahasrannika. Sahasrannika zwołał braminów i mędrców prosząc ich o  wybadanie, na jakim rajskim poziomie przebywa duch jego ojca. Nikt nie miał odpowiedzi na to pytanie. Poradzono mu, aby zwrócił się do pewnego super mędrca o imieniu Phargava. Phargava niechętnie zgodził się mu pomóc i wybrał się w podróż do raju, bo jedynie on wiedział, jak to zrobić. Dostał się do raju i rozpytywał tam wszystkich: “Czy nie spotkałeś gdzieś tutaj króla Sathanniki?”. Jednak nikt go nigdzie w raju nie widział. Phargava mocno się zdziwil, przeszukał cały raj wzdłuż i wszerz. Zdumiony poprosił boga Słońca o pomoc. Surya doradził mu, aby na wszelki wypadek poszukał również w piekle, a nuż król jest tam. Mędrzec zdziwił się jeszcze bardziej, ale posłuchał go i zszedł do piekła. Jeszcze przed wejściem tam spotkał się z przeszkodami. Przy głównej bramie do piekła zatrzymał go strażnik i poprosił o pieniądze za wejście. Phargava nie miał przy sobie pieniędzy, bo i po co komu pieniądze w piekle?. Wywinął puste kieszenie, aby to udowodnić, jednak strażnik był nieubłagany. Powiedział do niego: “Kiedyś już się widzieliśmy, byłem twoim fryzjerem za życia i zapomniałeś mi zapłacić za moją pracę. Chcę teraz zapłaty albo jedną szóstą twojej dobrej karmy, inaczej nie wpuszczę cię do piekła” .Phargava zdumiał się panującej w piekle drożyźnie, ale musiał się zgodzić na warunki strażnika i oddał mu część swojej dobrej karmy. Przeszukał całe piekło, jednak tutaj również nie znalazł króla Sathannika. W poszukiwaniach króla dotarł do pewnego zamkniętego pomieszczenia i tutaj kolejny strażnik, podobnie jak jego poprzednik domagał się opłaty za wejście. Powiedział do niego tak: “W moim ziemskim życiu byłem twoim krawcem, jednak zapomniałeś mi kiedyś zapłacić za nowe ubrania. Proszę bardzo, teraz masz możliwość odwdzięczyć mi się za to pieniędzmi albo swoją dobrą karmą”. W podobny sposób mędrzec spotkał swojego byłego lekarza i piekarza i w końcu wyzbył się całkiem swojej dobrej karmy. Trochę się już niepokoił, bo dużo stracił, a swojego celu nadal nie osiągnął. Zapytał boga Słońca o dalsze instrukcje i tamten mu polecił odwiedzić najciemniejsze i najstraszniejsze miejsce, gdzie przebywają najgorsi z najgorszych. I o dziwo, nasz bohater właśnie tam znajduje króla Sathannika. Wisiał on do góry nogami nad ogniskiem i był na wszelkie sposoby katowany i torturowany. Phargava osłupiał: “Jak to jest możliwe?! Przecież byłeś taki dobry i hojny dla swoich poddanych, tak dużo im pomagałeś i ofiarowywałeś pieniądze na cele charytatywne?!”. Sathannika odpowiedział mu w ten sposób: “Jak dasz radę stąd się wydostać, to przekaż proszę wiadomość dla mojego syna, że jestem strasznym grzesznikiem, bo wszystko robiłem, nie tak, jak należało”. Phargava się zdziwił, i zapytał: “Co dokładnie masz na myśli?”. “Wydawałem na cele charytatywne wszystkie pieniądze, które otrzymywałem od swoich poddanych, wszystkie oszczędności z budżetu państwa… Nie wydałem ani złotówki, którą zarobiłem samodzielnie, wszystkie środki pochodziły od moich poddanych. Przekaż mojemu synowi, aby nie powtarzał moich błędów.”. 

Phargava wrócił do jego syna i powiedział mu tak: “Twój ojciec kazał Ci przekazać, abyś nie okazywał miłosierdzia cudzym kosztem, abyś rozdawał tylko i wyłącznie swoje własne osobiste pieniądze lub swój czas i wysiłek”.  Od tego czasu król Sahasrannika nadal kontynuował swoją działalność charytatywną i pomagał innym ludziom, jednak robił to tylko i wyłącznie za pomocą tych pieniędzy, które zarobił samodzielnie. Pracował jako zamiatacz ulic, rozładowywał towary w “Biedronce”,  sprzedawał gazety i lody i zarobione pieniądze ofiarowywał na cele dobroczynne. 

Ta historia liczy kilka tysięcy lat i nadal nie utraciła swojej aktualności. Łatwo zauważyć panującą obecnie hipokryzję dookoła tematu dobroczynności. Zauważmy, że ukarany król wyraźnie zaznacza: “Pomagałem innym za pomocą pieniędzy, które nie były moje i po drugie – co jest nie mniej ważne – pomagałem wszystkim i nie zastanawiałem się, czy osoba, której pomagam zasługuje na moją pomoc, czy nie”. Mędrzec powiedział do jego syna, że musi być bardzo uważny przy wyborze ludzi, którym chce pomóc. Jak widać na przykładzie króla Shatannika, pomagając i wspierając ludzi, którzy nie są warci tej pomocy bierzemy część ich karmy na siebie.  Należy bardzo dokładnie dla siebie samych określić, czy chcę komuś pomóc i czy ta osoba zasługuje na moją pomoc. Gdy lituję się nad żebrakiem na ulicy i daję mu pieniądze, a on za nie póżniej kupuje wódkę, to oznacza, że energetycznie “wypijam” ten litr wódki razem z nim. Jeśli nie robię tego ja, to będą to robili moi bliscy: dzieci, mąż, inni członkowie rodziny lub ci, którzy są ze mną mocno powiązani energetycznie. Zazwyczaj “pada” najsłabsze ogniwo. 

Musimy być bardzo uważni i ostrożni jeśli chodzi o nasz wybór ludzi, którym chcemy pomóc. Pamietajmy też o tym, że człowiek przeżywa takie wydarzenia w swoim życiu, na jakie sobie zasłużył i na jakie przyzwala poziom jego karmy. Celem jego życia jest albo zmiana istniejącej karmy, albo przeżycie tej karmy i doświadczenie jej w pełnym wymiarze. Gdy ktoś zna zasady, jak można zmienić swój los, to będzie mógł znaleźć sposób na dokonanie tej zmiany. Każda sytuacja jest optymalnym rozwiązaniem dla struktur karmicznych danego człowieka, niezależnie od tego, jak to wygląda na zewnątrz, z perspektywy “współczującego” obserwatora. Dla przykładu, oto widzicie człowieka niepełnosprawnego albo mocno cierpiącego, pomagacie mu, płaczecie razem z nim, użalacie się nad jego losem, itd. Jednak należy wyraźnie zdawać sobie sprawę, że zaistniała sytuacja powstała dzięki wyborom tego człowieka, który sam ją stworzył i że jego zadanie polega na tym, aby wyciągnąć odpowiednie wnioski z zaistniałej sytuacji. Należy pomagać tym, którzy nie są w stanie pomóc sami sobie.  

Znajdując się w określonej sytuacji życiowej człowiek powinien wyciągnąć odpowiednie wnioski. Wynika z tego, że rzeczywiste miłosierdzie polega na tym, aby pomóc innej osobie w wyciągnięciu właściwych wniosków, a nie w maskowaniu sytuacji. Człowiek powinien uświadomić sobie swoją sytuację życiową, przemyśleć niektóre rzeczy, podjąć określoną decyzję i następnie  – podjąć praktyczne kroki w kierunku realizacji swoich zamierzeń, aby rozwiązać zaistniałą sytuację. Rzeczywiste miłosierdzie polega na realnej pomocy w uświadomieniu sobie drogi wyjścia z perypetii życiowych. Każda sytuacja i każde wydarzenie w naszym życiu zostało stworzone przez nas samych i dlatego to właśnie my sami – nikt inny – jesteśmy w stanie znaleźć optymalne rozwiązanie. Nie należy liczyć na pomoc, kto chce nam w tym “pomóc”, chyba, że będzie to istota wyższego rzędu, tak zwany półbóg.

Sponsorowanie czyjejś operacji samo w sobie nie jest rozwiązaniem problemu karmicznego pacjenta. Należy zrozumieć, dlaczego ten człowiek zachorował, jaka karma leży u podstaw jego choroby i co taki człowiek musi w sobie zmienić lub uświadomić, aby choroba ustąpiła. Jeśli jest to dziecko lub osoba całkiem pozbawiona możliwości stanowienia o swoim życiu – w takim wypadku pomoc jest jak najbardziej wskazana. 

Rozpatrzmy przykład chorego, który ma wysoką gorączkę. Podanie środka przeciwgorączkowego nie będzie właściwą pomocą, tak się tylko wydaje osobie, która “pomaga i leczy”. Środek przeciwgorączkowy gasi wewnętrzny ogień trawienny (tak zwany jaṭharāgni), który jest następstwem powstałej w ciele infekcji. W ten sposób, za pomocą gorączki Jaṭharāgni walczy z chorobą. Podany środek przeciwgorączkowy zmniejsza siłę wewnętrznego ognia trawiennego i w ten sposób pozwala na to, aby infekcja przemieszczała się coraz głębiej do organizmu, często przybierając formę chroniczną. Jak widzimy, nie jest to rzeczywista pomoc. Rzeczywista pomoc w tym przypadku polegałaby na uświadomieniu pacjentowi, co tamten powinien zrobić albo zrozumieć, żeby usunąć przyczynę choroby. Właśnie to nazywam rzeczywistym miłosierdziem. Rozdawanie środków przeciwgorączkowych jest tylko i wyłącznie schlebianem ego lekarza. Chcąc dociec karmicznych przyczyn cierpienia należy rozpatrywać każdy przypadek indywidualnie. 

Niewłaściwe ofiarowywanie swojej energii i prany jest źródłem wielu problemów. Dając pieniądze ludziom, którzy żebrzą z wyboru, bo na przykład nie chcą pracować i wolą w ten sposób szybko zarobić na wódkę, stajemy się niechcący uczestnikami ich przestępstwa i popełniamy “adharmę” (Adharma jest przeciwieństwem “dharmy” – właściwego postępowania, kodeksu etycznego zgodnego z kosmicznym prawem natury). Dając pieniądze osobie leniwej stymulujemy jej lenistwo i przytakujemy na jej pasożytnicze podejście do życia. Bądźmy maksymalnie świadomi wybierając obiekt dla poświęcenia naszej energii życiowej.

Pomaganie swoim rodzicom i dzieciom jest rzeczą świętą. Jest to obowiązek każdego człowieka i nie podlega powyżej opisanym zasadom. Pomaganie zwierzętom również przynosi dobre owoce karmiczne, bo zwierzęta “żyją w dharmie”, dokładnie tak, jak to im nakazuje Natura.  

Najlepszą pomocą jest pomoc bezpośrednia, bez włączania się w niekończący się łańcuszek pośredników, którzy za swoją “pomoc” pobierają wypłatę. Dla wielu organizacji charytatywnych pomaganie biednym ludziom w krajach “trzeciego świata” nie jest tak naprawdę działalnością charytatywną, tylko jest rodzajem biznesu. Pamiętajmy, że brak wiedzy nie zwalnia nas od odpowiedzialności. 

Nasz akt ofiary czegokolwiek dla dobra innej osoby jest niesamowitym wtargnięciem w jej pole karmiczne, i jest zachowaniem, które powinno być brane na poważnie, po dogłębnym zastanowieniu się. Nikt z nas nie chce być na miejscu króla Sathannika. Pamiętajmy, że każdy akt dobroczynny jest tak naprawdę ingerencją w sytuację życiową innego człowieka i wiąże się z naszą częściową odpowiedzialnością za to, co robi osoba, której pomagamy. Dając pieniądze na wódkę pamiętajmy o tym, że to my stworzyliśmy warunki, aby ten człowiek mógł się napić, więc też niesiemy część odpowiedzialności karmicznej za jego alkoholizm. W takim wypadku po części “zamawiamy” wykonanie określonego przestępstwa karmicznego. Dając pieniądze na operację człowieka, w wyniku której pacjent umarł (na przykład z powodu pomyłki lekarskiej), przyczyniamy się po części do jego śmierci, bo być może ta operacja wcale nie była mu potrzebna. Pomaganie na siłę i pomoc niechciana są formą agresji. W takim wypadku motywacja osoby, która “chce koniecznie komuś pomóc” jest nieważna. Agresja i wtargnięcie w życie innego człowieka nigdy nie przynosi pozytywnych skutków. Pomaganie osobom, które tego nie chcą i o to nie proszą nie ma sensu. Pomoc może być różna; czasami wystarczy porozmawiać i wytłumaczyć komuś, że jego życiowe perypetie są następstwem jego własnych wyborów i decyzji. Pomagając człowiekowi na siłę będziemy tylko zakorzeniali w nim przekonanie, że jego wcześniejsze postępowanie jest jak najbardziej OK i dzięki temu człowiek nie będzie chciał pracować nad zmianą swojego charakteru. Rzeczywiste miłosierdzie polega na tym, aby przyjść do kogoś w potrzebie i znaleźć sposób na przekazanie mu informacji: “chorujesz, bo zrobiłaś to i owo w swoim życiu, możesz zmienić swoją sytuację, jeśli…”. I właśnie dlatego rzeczywiste miłosierdzie nie jest rzeczą tak łatwą, jak poświęcenie złotówki na ogólnoświatową organizację charytatywną. I właśnie dlatego informacja i natchnienie do wewnętrznych zmian i pracy nad sobą jest ogromną siłą i najlepszą formą pomocy bliźniemu.

Powyższy artykuł został zainspirowany informacjami ze strony www.shiva.lv

 

 

Jeśli znalazłeś błąd w pisowni, powiadom nas, zaznaczając ten tekst i naciskając Ctrl+Enter.

Dodaj komentarz

avatar