Rami Bleckt: jakie istnieją rodzaje lęków i strachów? (Część 2)

Strach przed śmiercią jest strachem podstawowym

Jest to największy strach w tym świecie; wszystkie inne rodzaje lęków i strachów są oparte właśnie na nim. Bez względu na to, jak trudno jest nam w to teraz uwierzyć – prawda jest taka, że wszyscy kiedyś umrzemy. Gdy uda wam się pokonać strach przed śmiercią, zrozumiecie co następuje: ogólnie rzecz biorąc, nie ma powodów do odczuwania strachu i lęku. Jeśli w końcu i tak wszyscy umrzemy, to czego możemy się obawiać? Ludzie święci i bardzo odważni umierają radośnie.

Należy uświadomić sobie, że mamy tylko to jedno życie, które jednak trwa wiecznie!!! Przez cały zamieniamy jedno ciało na drugie i przez cały czas coś w naszym życiu ulega zmianom. Ogólnie rzecz biorąc śmierć i kres czegokolwiek (na przykład śmierć ciała, relacji międzyludzkich, określonego okresu w życiu, itd. Itp) – jest po prostu końcem czegoś i jednocześnie początkiem czegoś nowego.

Co minuta dokonujemy wyboru – czy chcemy zamienić swoje życie w święto, czy też zamienić je w tragedię. Zamieniamy je w tragedię poprzez usilne rozmyślanie o swojej śmierci. Nawet jeśli jest nam pisane umrzeć dopiero po pięćdziesięciu latach, to te pięćdziesiąt lat spędzimy przepełnieni strachami i przeróżnymi lękami.

Śmierć jest koniecznym atrybutem życia –  podobnie jak narodziny, choroby i starzenie się…wszyscy jesteśmy wiecznymi duszami, dlaczego więc tak się boimy śmierci naszego ciała? Doznaliśmy już tysiące wcześniejszych wcieleń i nasza dusza nie obawia się śmierci, bo wie, że jest wieczna. To tylko nasze ego i nasz umysł obawiają się śmierci, nie dusza.

Proszę sobie wyobrazić, że przyjechaliście do innego kraju i wynajęliście tam auto. Zdajecie sobie sprawę, że po trzech dniach musicie to auto zwrócić. Jednak jest tak ładne i wygodne i czujecie się tak mocno do niego przywiązani, że wcale nie chcecie je oddawać. Wczepiliście się w to auto pazurami tak mocno, że nie można was od niego odczepić. Gorzko płaczecie: “Jak będę bez ciebie żył/a?” Jest to komiczny obraz, nieprawdaż?

Dwa razy byłem bliski śmierci z powodu możliwej awarii samolotu. Muszę przyznać, że jest to dosyć nieprzyjemne doświadczenie – ludzie dookoła krzyczą, a morze szybko się przybliża…Jednak to doświadczenie bardzo mi pomogło w zrozumieniu czegoś. Gdy człowiek doświadcza podobnego doświadczenia chociaż raz – albo po prostu wyobraża sobie, że za chwilę zginie w wypadku, i że to życie za chwilę dobiegnie końca i zacznie się nowe – to zaczyna on rozumieć małostkowość pozostałych problemów i lęków.

W Mahabharacie przytoczono bardzo dobrą przypowieść na ten temat. Pewien król zbliżył się do strumienia i zauważył, że wszyscy jego bracia i krewni leżą martwi. Usłyszał głos z nieba: “Zginiesz podobnie jak zginęli twoi bracia, jeśli nie odpowiesz poprawnie na następujące pytanie: “Co najbardziej zadziwia w tym świecie?”. Król odpowiedział na pytanie następująco: “Najbardziej zadziwiające w tym świecie jest to, że wszyscy moi krewni umarli, włączając w to moich rodziców i braci. Oto widzę, że są martwi, jednak nadal nie wierzę, że sam mogę kiedykolwiek umrzeć.” Głos z nieba odpowiedział: “Jesteś pierwszym z twojej rodziny, kto poprawnie odpowiedział na zadane pytanie”.

Na poziomie podświadomym jesteśmy mocno przywiązani do tego ciała i uważamy, że będziemy żyli wiecznie. Jednak należy zdawać sobie sprawę, że wszystko w tym świecie jest tymczasowe. Wraz z rzeczywistym zrozumieniem tej prawdy nasze problemy znikną. Czy możemy odczuwać lęk i strach, jeśli w każdej sytuacji możemy dawać komuś miłość?

Lęk przed utratą osób nam bliskich

Często ten rodzaj lęku tkwi w nas znacznie mocniej, niż lęk przed swoją własną śmiercią. Tylko w królestwie Boga wszystko trwa wiecznie, w tym świecie materialnym jednak wszystko jest tymczasowe, włączając w to nasze stosunki z innymi ludźmi. Nie pozostaje nam nic innego, jak to zaakceptować.

Należy zrozumieć, że życie w obecnym ciele jest tymczasowe, jest to po prostu przedstawienie, w którym są określone dekoracje, aktorzy i scena. W tym życiu pewne dusze odgrywają role naszych rodziców, inne dusze są naszymi przyjaciółmi, itd. Następnie przedstawienie dobiega końca, a my histeryzujemy, bo nie chcemy opuszczać sceny!

Zrozumienie, że wszyscy kiedykolwiek umrzemy powinno nie być źródłem strachu, tylko źródłem radości i poczucia harmonii. Wtedy dopiero doceniamy wszystko: każde relacje międzyludzkie, każdego człowieka i każdą minutę obcowania z nim. Najważniejszą refleksją jest zrozumienie, że musimy oddać najwięcej miłości drugiemu człowiekowi. Jeśli odbieramy każdego człowieka oraz nasze relacje z nim jako prezent i dar, to takie relacje nabierają innego znaczenia. Przechodzimy na nowy, znacznie wyższy poziom obcowania, doceniamy relacje znacznie bardziej. Jeśli jednak żyjemy w oparciu o strach, to zamęczamy i siebie i innych.

W buddyzmie jest doskonała przypowieść zwana – “Wielkie zrozumienie”. Do Buddy przyszła pewna kobieta, która straciła swoje jedyne dziecko. Stała i płakała, bo jej dziecko było jej jedyną radością w życiu i jedyną nadzieją. Budda łagodnie uśmiechnął się do niej i powiedział: “Idź do miasta i przynieś mi trochę ziaren gorczycy z domu, w którym nikt nigdy nie umierał. Następnie przyjdź do mnie, to ci pomogę”. Kobieta wchodziła do każdego domu, ale każdy jej mówił: “Możemy ci dać tyle ziaren gorczycy, ile tylko chcesz, ale niestety w naszym domu umierało dużo ludzi”. Kobieta wchodziła do każdego domu, ale wszędzie mówiono do niej: “Nie znajdziesz takiego domu, gdzie nikt nigdy nie umierał”. Dopiero wieczorem ogarnęło ją wielkie zrozumienie. Zrozumiała, że śmierć jest częścią życia…Mając takie zrozumienie rzeczy wróciła do Buddy. Zapytał ją: “Gdzie masz te ziarnka gorczycy?”. Kobieta uśmiechnęła się w odpowiedzi i powiedziała: “Oświeć mnie – chcę poznać to, co nigdy nie umiera”.

Ogólnie rzecz biorąc, każdy z nas powinien poznać To, co Nigdy Nie Umiera, bo na tym właśnie polega nasza prawdziwa natura. Gdy osiągamy taki poziom rozwoju, jesteśmy w stanie traktować każde relacje międzyludzkie jako prezent i dar.

Nasze relacje z innymi ludźmi również są tymczasowe, dlatego właśnie, jeśli jesteśmy harmonijni i nieustraszeni, to nie będziemy z całych sił czepiali się tych relacji, uważając, że szczęście tkwi tylko i wyłącznie w nich. Oto kolejny człowiek, z którym mogę podzielić się swoją miłością, ale jeśli wybierze on inną drogę, to przyjmę to i będę nadal życzył/a mu szczęścia.

Nasze szczęście i nasze harmonia tkwią w nas samych. Jednak w tym świecie przyzwyczailiśmy się do tego, że uzależniamy swoje szczęście od czegoś, co znajduje się na zewnątrz nas. Czepiamy się tego, co jest na zewnątrz, chcąc w ten sposób utrzymać to szczęście. Jednocześnie bardzo często zatruwamy komuś życie – nadmierne przywiązanie psuje relacje międzyludzkie. “Dlaczego ten strumień stał się płytki – ponieważ stworzyliśmy go tylko dla siebie, dlaczego struna na harfie się urwała – ponieważ naciągnęliśmy ją zbyt mocno…”.

Można troszczyć się o relacje międzyludzkie (ale nie bać się o nie), dokładać starań, aby je utrzymać przy życiu, zwłaszcza wtedy, gdy czujecie, że określony człowiek jest wam pisany przez los. Należy dbać o dobro partnera, dążyć do uszczęśliwiania go, ale jednocześnie nie należy zatracać przy tym swojej osobowości, nie należy całkowicie “zanurzać” się w życiu swojego partnera. Gdy całkowicie “zanurzacie się” emocjonalnie w życiu partnera, zaczynacie żyć jego życiem zamiast przeżywania swojego życia. Jest to równoznaczne z oraniem cudzego pola w czasie, gdy wasze własne pole zarasta chwastami. Musicie się skoncentrować na przekopywaniu swojego pola, mam na myśli pole waszego serca.

Lęk przed samotnością

Taki lęk jest również pochodną naszego umysłu. Jednak należy zrozumieć, że nigdy nie bywamy samotni, bo przez cały czas pozostajemy połączeni z Bogiem. Bóg jest wszystkim, jest Miłością Absolutną. Potrzebujemy tej wiecznej więzi, jednak znajdując się w świecie materialnym przestajemy odczuwać tę miłość, transformujemy więc to uczucie skierowując je na kogoś innego i wymagamy od niego (albo od niej) miłości, która trwa “wiecznie”.

Ogólnie mówiąc, nigdy nie jesteśmy samotni. Jednak człowiek współczesny często już nie jest w stanie być sam, nie potrafi pozostawać sam w ciszy. Przez cały czas potrzebuje jakichś bodźców, ucieka do dżungli wysokich domów, włącza telewizor, radio i chce, żeby wszędzie grała muzyka.

Co o mnie pomyślą?

Starosłowiańskie słowo “szczęście” można przetłumaczyć jako: “być częścią” – ma się na myśli częścią Boga. Wszyscy chcemy być częścią pewnego kolektywu i społeczeństwa; chcemy, aby nas szanowano i doceniano. Gdy uda nam się wyzbyć tego lęku, to uda nam się znaleźć to miejsce, które jest nam przeznaczone do życia i pracy. Większość ludzi nie jest zatrudniona tam, gdzie powinni pracować zgodnie ze swoim przeznaczeniem, ponieważ żyją kierowani tym właśnie lękiem: przecież potrzebuję pieniędzy, muszę dbać o prestiż (co o mnie pomyślą?), itd. Jednak należy żyć tu i teraz i wypełniać swoją Dharmę.

Gdy człowiek przez cały czas zamartwia się o tym, co o nim pomyślą inni ludzie, przez cały czas odczuwa zdenerwowanie i lęk. Będzie to łatwo zauważalne na jego twarzy i można to łatwo wyczuć w jego energetyce. Właśnie przez to ludzie nie pomyślą o takim człowieku nic dobrego.

Nie możemy być zależni od zdania innych ludzi na nasz temat – bądź to opinia negatywna czy też pozytywna. Miłość bezwarunkowa jest wyższa niż jedno i drugie. Pochlebstwo oraz pochwały mogą czasami bardzo zaszkodzić. Jeśli jesteście uzależnieni od pozytywnej opinii jakiegoś człowieka na wasz temat, to łatwo was “złapać” na haczyk określonej emocji przez co będziecie uzależnieni od niej i łatwo podatni na manipulację. Gdy odbieramy każdą reakcję innych ludzi na nas ze spokojem świadczy to o naszym harmonijnym stanie ducha. Budda powiadał: “Mogą wam sypać w oczy brudnym rzecznym piaskiem, albo też złotym piaskiem. Ogólnie rzecz biorąc – rezultat będzie taki sam”.  

Nasze życie zamienia się w koszmar, gdy zaczynamy być zależni od zdania innych. Oczywiście, należy brać pod uwagę zdanie innego człowieka, który jest źródłem pewnych informacji na nasz temat i pomaga nam przez to spojrzeć na samego siebie obiektywnie. Jednak należy to odbierać ze spokojem i nie należy być zależnym od zdania innego człowieka.

Lęk przed popełnieniem błędu i podjęciem niewłaściwej decyzji

Wielu z nas obawia się zrobienia niewłaściwego wyboru, popełnienia błędu w ważnej sprawie. Proszę sobie wyobrazić, że popełniliście błąd. Nie jest to koniec świata. Statystycznie rzecz biorąc Napoleon, którego uważa się za jednego z najbardziej genialnych przywódców wojennych, przegrał większość swoich bitew. Nawet geniusze mogą się mylić.

Trafiając do tego materialnego świata żywa istota, popełnia cztery błędy. Są to:

  • Zanurzenie się w iluzji,
  • Oszukiwanie innych,
  • Skłonność do popełniania błędów,
  • Niezdolność do poprawnego przetwarzania informacji za pomocą pięciu narządów zmysłu.

Popełniamy błędy bezwiednie, gdyż nie widzimy całego obrazu rzeczywistości. Jednak w tym świecie wszystko jest względne – należy pozwolić sobie na popełnienie błędu. Dobra, popełniliście błąd, każdemu to się może zdarzyć. Po prostu, wyciągnijcie odpowiednie wnioski i następnym razem bądźcie uważni, pomoże to wyzbyć się strachu i lęku przed popełnieniem błędu oraz uwolni was od napięcia, które blokuje intuicję.

Oczywiście, to wcale nie oznacza, że można robić wszystko, co chcemy. Tak czy inaczej, musimy kierować się zdrowym rozsądkiem i słuchać swojej intuicji. Jednak, gdy pozwolicie sobie na popełnianie błędów, od razu poczujecie, jak przez was przepływa strumień energii, a co za tym idzie, wszelkie napięcie odejdzie w niepamięć. Poczujecie pewien twórczy zapał i poprawne rozwiązania życiowe zaczną przychodzić do was samoistnie.

Niepewość:  “Czy jestem w stanie tego dokonać, czy nie?”

Wielu bardzo utalentowanych ludzi żyje na poziomie znacznie niższym, niż to im wypada zgodnie z poziomem ich karmy. Dzieje się tak dlatego, że ci ludzie cierpią z powodu lęku, który można by określić słowami: “Czy jestem w stanie tego dokonać, czy też nie?”. Po tym, jak w odpowiedni sposób przyswoili to, co powinni wiedzieć zgodnie ze swoim przeznaczeniem życiowym oraz stanem świadomości, są oni w stanie osiągnąć bardzo wiele już po kilku miesiącach.

Większość chorób i nieprzyjemności od losu zdarza się z powodu naszego lęku. Często relacje osobiste ulegają rozkładowi, ponieważ ludzie zaczynają kierować się tym lub innym rodzajem lęku. Ogólnie rzecz biorąc, to właśnie przeróżnego rodzaju lęki są źródłem wszystkich problemów.

Możemy odczuwać albo miłość – albo strach. Żyjąc na poziomie duszy, żyjemy miłością i przez cały czas znajdujemy się w stanie “tu i teraz”.

If you have found a spelling error, please, notify us by selecting that text and pressing Ctrl+Enter.