Osobiste historie mężczyzn o miłości

Proponujemy Państwa uwadze fragment nowej książki Rami „Dwie żony. Jak być szczęśliwym w życiu osobistym”.

Chciałbym opisać historie zasłyszane od mężczyzn obecnych w naszym towarzystwie. Udzieliłem konsultacji osobistej prawie każdemu z nich, więc znam te historie w znacznie szerszym kontekście. Pozwolili mi na wykorzystanie ich historii w mojej książce (wszystkie imiona są zmienione). Tylko jeden mężczyzna nie zgodził się na umieszczenie jego opowieści w książce. Prawie wszyscy uznali, że nasze filozoficzne rozmowy o kobietach były bardzo pożyteczne i bardzo im pomogły.

~~~

Po historii Dmytra słuchaliśmy historii Atmarama — zwolennika wszystkich mądrości wedyjskich poprzez pryzmat współczesnego waisznawizmu.

Powiedział, że kobieta powinna służyć swojemu mężowi i być uległą, powinna też ubierać się w długie suknie i robić wiele innych rzeczy. Krótko wspomniał o obowiązkach mężczyzny. Atmaram mówił z mocnym przekonaniem o tym, że ma rację i właśnie dlatego wyglądał na osobę bardzo fanatyczną. Powiedział, że w Wedach posiadanie kilku żon jest akceptowalne pod warunkiem, że mężczyzna potrafi zapewnić finansowy dobrobyt oraz szczęście swoim kobietom i ich dzieciom oraz w wypadku, gdy starsza żona zgadza się z wyborem męża, jeśli chodzi o młodsze żony. Atmaram przyznał, że był żonaty dwa razy, ale oba jego małżeństwa były nieudane.

Te słowa sprowokowały uśmieszek na twarzy biznesmena Aleksa:

– Twój bóg Kriszna miał tysiące żon, a ty nawet dwóch nie mogłeś uszczęśliwić. W dodatku nie byłeś żonaty na nich jednocześnie…

– Żyjemy w czasach Kali-jugi, czasach degradacji i kłótni, gdy mężczyźni często nie potrafią uszczęśliwić nawet jedną kobietę, – odpowiedział Atmaram, – dlatego wiele kobiet pozostaje samotnych. W czasach wedyjskich praktycznie nie było kobiet pozbawionych ochrony, o które nikt nie dbał. Wszystkie kobiety były zamężne albo pozostawały pod opieką swojej rodziny.

Zaczął snuć ciekawą opowieść o tym, że emancypacja kobiet przyniosła im same cierpienia, samotność i choroby, takie jak: rak piersi, problemy ginekologiczne i inne. Powiedział o tym, że kobieta czuje się szczęśliwa wtedy, gdy znajduje się pod czyjąś ochroną i ma dzieci. Ciężka i obowiązkowa praca poza domem rodzinnym wyniszcza kobietę fizycznie i psychicznie; zwłaszcza gdy praca jest trudna i nieciekawa. Najważniejsze przeznaczenie kobiety polega na tym, aby się spełnić jako matka i żona, a jej głównym obowiązkiem jest znalezienie dobrego ojca dla swoich przyszłych dzieci. „Ogólnie rzecz biorąc, ten świat jest tymczasowy; staje się on źródłem nieszczęść, gdy nie jesteśmy zaangażowani w praktyki duchowe”, – podsumował. W tym miejscu przegląd duchowo-wedyjskiego podejścia do kwestii zamążpójścia i roli kobiety dobiegł swojego końca.

Zauważyłem, że ludzie, którzy są mocno zaangażowani we wschodnie koncepcje duchowe, zaczynają podświadomie postrzegać ten świat materialny jako coś brudnego i nie widzą w nim przejawu energii Boga. Dlatego też ich życie osobiste często jest nieudane. Istnieją też inne przyczyny nieszczęśliwych relacji osobistych, które rozpatrujemy na treningach i warsztatach szczegółowo. Są to: pycha, mocne przekonanie o swojej racji, osądzanie innych ludzi.

Trochę później Aleks wykrzyknął:

– Ja z kolei mam dużo żon. Proszę sobie nie myśleć, że skoro nie modlę się do Kryszny, to jestem bezużyteczny i nie mogę mieć dużo żon.

Dmytro go poprawił:

– Przecież nie masz na myśli swoje żony, tylko kochanki.

– No tak. Ale co to za różnica?

– Różnica jest duża. Bierzesz całkowitą odpowiedzialność i dbasz o dzieci swojej żony; natomiast kochankę możesz wykorzystać, a później po prostu zostawić.

Zaczęli dyskusję na ten temat, który będziemy mogli rozpatrzeć bardziej szczegółowo w drugiej części tej książki.

Do naszej kliniki ajurwedycznej przyjechała grupa rosyjskojęzycznych przewodników. Wożono ich po najlepszych klinikach Indii, aby mogli zobaczyć na własne oczy, jak wygląda każda klinika, a następnie w najlepszy sposób ją rozreklamować. Kilka osób mnie poznało, bo czytali moje książki i w ciągu paru kolacji przysłuchiwali się naszej dyskusji.

~~~

Następną historię — bolesną i nieco dramatyczną — opowiedział pewien chłopak o imieniu Antoni. Był on najbardziej niepozorny i skromny w naszej grupie. Jego matka nadała mu to imię na cześć ulubionego piosenkarza, ale Antoni śpiewał źle i zamartwiał się z tego powodu.

Pewnego razu Antoni i jego ukochana dziewczyna wybrali się w podróż do niedużego miasteczka, aby odwiedzić jego rodzinę. Pewnego wieczoru byli w kawiarni, gdy nagle wtargnęła do niej grupa agresywnych, pijanych i chamskich mężczyzn o południowym wyglądzie. Mężczyźni ci nie mieszkali w tym miasteczku. Zaczęli dobierać się do jego dziewczyny:

– Chodź, dziewczyno, z nami, kupimy ci fajne prezenty, spodobają ci się. Dzięki temu twój chłopak pozostanie zdrowy i przy życiu.

– Ta dziewczyna jest ze mną – spróbował ją obronić Antoni.

– Lepiej bądź cicho, bo inaczej cię zatłuczemy.

Było ich około pięciu – każdy z nich był dosyć dobrze zbudowany. Kelnerzy zniknęli. Mężczyźni zaczęli obmacywać dziewczynę:

– Bierzemy Cię, dziewczyno, jesteś taka piękna. A ty, chłoptaś, dawaj pieniądze i uciekaj stąd, jeśli chcesz żyć.

Dziewczyna schowała się za plecami Antoniego, a on powiedział:

– Będziecie mogli ją zabrać tylko po moim trupie.

– Można nawet zabić dla takiej ślicznotki, jeśli zajdzie taka potrzeba.

W tym momencie usłyszeli pewny siebie męski głos:

– Jeśli nie zostawicie tej dziewczyny w spokoju będziecie musieli przejść po dwóch trupach, – powiedział ktoś z jakimś niezrozumiałym i pięknym akcentem.

To jeszcze bardziej rozpaliło chuliganów. Zaczęli krzyczeć, pluć i przesuwać się w stronę tego obcego człowieka. Jeden z atakujących wyciągnął nóż. Nieznany im mężczyzna podskoczył, niespodziewanie rzucił butelką w głowę jednego chuligana i szklanką w innego. Tamci uniknęli uderzenia, ale obrońca bardzo szybko uderzył jednego z nich w kolano, które chrząstnęło i tamten mężczyzna upadł. Obrońca rzucił czymś szklanym w głowę innego mężczyzny i krzyknął do Antoniego:

– Szybko uciekajcie!  – pokazał im w kierunku zapasowego wyjścia dla kelnerów.

Antoni oraz jego dziewczyna zaczęli uciekać. W biegu też zaczął rzucać szklankami w przestępców. Podczas ich ucieczki musieli obronić się przed trzema mocnymi osiłkami, jeden z nich mocno uderzył Antoniego, który upadł. Kiedy się podniósł, usłyszał jak ich obrońca powiedział:

– Uciekajcie, trochę ich przetrzymam tutaj.

Wyczuli, że ten nieznany mężczyzna znał się na sztukach walki: schwycił złamane krzesło i zaczął nim machać niczym kijem podczas tego, gdy był obrzucany różnymi przedmiotami. Kiedy zauważył, że Antoni i jego dziewczyna uciekli przez drugie wyjście, również zaczął poruszać się w kierunku tych drzwi. Przemieszczał się plecami do przodu. W ten sposób wszyscy uciekli, mimo że dwoje mężczyzn prześladowali ich przez jakiś czas.

Jak się wyjaśniło później, mężczyzna, który ich obronił, został jednak złapany i doznał mocnych obrażeń. Dzięki pomocy mieszkańców tego miasteczka i interwencji policji, która podjechała ciut później, został jednak uratowany z opresji. Antoni, kulejąc, dobiegł do swego domu razem z dziewczyną i zobaczył, że na miejsce wypadku podjechała policja. Dlatego postanowił już tam nie wracać.

Następnego dnia odwiedzili nieznanego mężczyznę w szpitalu, aby mu gorąco podziękować. Powiedzieli mu, że uratował im życie. Wdali się w rozmowę. Okazało się, że ich obrońca przez wiele lat trenował wschodnie sztuki walki i studiował filozofię Wschodu:

– Proszę się nie martwić o mnie, zaznanie odrobiny cierpienia było mi pisane.

– Gdybyś stamtąd uciekł, nie doszłoby do żadnych obrażeń. To jest nasz los, że byliśmy ofiarami ataku, że grożono nam gwałtem i że chcieli zabrać nasze pieniądze.

– Tak, wasz los polegał na tym, żebyście się okazali w roli ofiary w tej sytuacji i doznali cierpienia. Ale mój los chciał, abym akurat znalazł się obok, abym wam pomógł i was obronił.

Od razu powiedział, że nie chce żadnych wyrazów wdzięczności i że po prostu zrobił to, co do niego należało. Jak zauważył z humorem, była to powinność porządnego człowieka. Miał złamane żebro, wiele siniaków, lekki wstrząs mózgu, był cały poobijany. Zdaniem lekarzy miał spędzić następne dwa tygodnie w szpitalu, a po wyjściu z niego przez kilka miesięcy będzie utykał, gdyż doznał mocnego uderzenia czymś ciężkim w okolicach biodra prawej nogi.

– Proszę się nie martwić, niczego od was nie chcę. Proszę nie odczuwać też żadnej winy, żyjcie sobie spokojnie.

– Jak możemy ci się odwdzięczyć?

– Po prostu sobie żyjcie, żeńcie się, spełniajcie swoje przeznaczenie, wychowujcie zdrowe dzieci, aby to wszystko nie poszło na darmo. Przeżyjcie szczęśliwe życie razem.

Przez cały czas, kiedy mężczyzna leżał w szpitalu Antoni i jego dziewczyna pomagali mu, dbali o niego i przynosili mu jedzenie.

Antoni powiedział, że od tamtego wypadku minęło już osiem lat.

– Razem z żoną mieliśmy różne konflikty, czasami byliśmy nawet bardzo bliscy rozwodu, ale zawsze przypominała nam się prośba tego obrońcy, który tak bardzo ucierpiał z naszego powodu. Dzięki niemu pokonaliśmy wszystkie trudności życiowe, mamy już dwójkę dzieci i teraz myślimy o trzecim.

Dzięki tej lekcji, otrzymanej od nieznanego obrońcy, zrozumieli, że jedna z tajemnic udanych relacji osobistych polega na zdolności ludzi do ofiary i dawania z siebie. Zdolność do ofiary nie polega tylko na tym, aby obronić dziewczynę na ulicy (jest to najprostsze, co można zrobić). Ofiara w drobiazgach życiowych oznacza niebycie malkontentem, gdy jesteś zmęczony, dbanie o to, aby twój partner cokolwiek zjadł, ogólne dbanie o niego i troska, bez oczekiwania czegokolwiek w zamian. Gdy partnerzy są egoistyczni, ich relacje międzyludzkie nigdy nie będą udane. Partnerzy będą szczęśliwi w związku w takim stopniu, w jakim będą zdolni do ofiary. Na początku, zwłaszcza dla egoistów, może to być trudne. Ale później, na odwrót, życie rodzinne staje się źródłem ogromnego szczęścia, partnerzy chcą służyć jeden drugiemu i próbują uszczęśliwiać siebie nawzajem.

Drugą lekcją wyniesioną z tego spotkania z nieznanym im mężczyzną było zrozumienie wagi szczerego obcowania ze sobą. Najlepiej codziennie uczciwie mówić sobie nawzajem to, co leży na sercu. Mówić prawdę używając przyjemnych dla ucha słów, prawić komplementy i nie tylko słuchać, ale i słyszeć swojego partnera.

~~~

W tym miejscu przypomniała mi się inna historia, tym razem z mojego życia. Od razu po naszym ślubie w Kanadzie poznaliśmy z żoną pewną parę, która obchodziła 40 rocznicę ślubu. Wyglądali bardzo młodo i promieniowali takim romantyzmem i szczęściem, które rzadko można zauważyć nawet podczas ślubu wśród młodych par. Opowiedzieli o głównej tajemnicy swojego harmonijnego życia w małżeństwie – rozmawiajcie ze sobą, rozmawiajcie, rozmawiajcie; otwierajcie swoje serce, bądźcie otwarci i szczerzy ze sobą, nauczcie się sztuki słyszenia drugiej osoby. Wskazuje to na naszą zdolność do ofiary.

Jeśli chodzi o historię Antoniego, należy wspomnieć, że jego historia miała ciekawe zakończenie. Okazało się, że ich obrońca pochodził z pierwszej fali rodziny rosyjskich emigrantów, którzy wyjechali z Rosji po Rewolucji 1917 roku. Jego rodzina zmieniła kilka krajów i ostatecznie osiedliła się w Australii, gdzie się urodził i wychował ich obrońca.

Przyjechał do Rosji z Australii na dwa tygodnie, bo zaproponowano mu wykupienie jego rodzinnej nieruchomości ziemskiej ze źle zachowanym, ale kiedyś bardzo pięknym domem. Przy okazji chciał poznać swoją historyczną ojczyznę.

Nieruchomość była w bardzo złym stanie, prawa własności ziemi też nie były jednoznaczne i musiał porzucić ten pomysł.

Hariton (takie było imię ich obrońcy) zdumiał Antoniego swoim poziomem wysokiej kultury, ogłady, swoją mądrością życiową i dobrą znajomością czterech języków, włączając w to język staro-cerkiewny.

W towarzystwie, w którym obracał się Hariton taki poziom rozwoju osobistego był uważany za normalny. Okazało się, że za granicą do tej pory istnieją rodziny, w których związki małżeńskie są zawierane tylko i wyłącznie z Rosjanami pochodzącymi z rodzin białych emigrantów. Uczęszczają do swojej cerkwi i nie utrzymują żadnych stosunków z postkomunistycznym światem rosyjskim. Opowiedział wiele ciekawych rzeczy, które zasługują na oddzielną książkę.

Doradził Antoniemu i jego narzeczonej, aby zgłębiali swoje korzenie i dawną wielką kulturę rosyjską. Podczas zgłębiania tej wiedzy Antoni znalazł informacje na temat rosyjskich Wed. Zaintrygowało go to. Zaczął studiować ten temat i w efekcie znalazł się w Indiach, gdzie dołączył do uzdrowicielskich metodyk Ajurwedy.

Samotny mężczyzna o rozbitym sercu (ale mądrzejszy)

Następnego wieczoru swoją historię miłosną opowiedział młody mężczyzna. Zdawał się mieć około 35 roku życia. Jeśli się nie mylę, pochodził z Moskwy, gdzie pracował w firmie zajmującej się rozwojem komputerowym, otrzymywał dobre pieniądze i zajmował dobre stanowisko.

Nawet nie oczekiwałem, że będzie chciał opowiadać o sobie i o swojej miłości. Będąc na studiach, poznał dziewczynę, z którą zaznał, czym jest wielka miłość i wzajemne zrozumienie. Przez ponad pięć lat żyli ze sobą w zgodzie. Skończyli studia i prawie od razu znalazł dobrą posadę. Jego dziewczyna zaczęła coraz częściej sugerować, że najwyższy czas na to, aby wziąć ślub i urodzić dziecko. To nie było tak, że tego nie chciał całkiem, jednak tak się przyjęło w jego towarzystwie – zresztą o tym samym mówiły środki masowego przekazu, przeróżne filmy i książki – że można żyć razem bez formalizacji związku, a dzieci były postrzegane jako przeszkoda na drodze do szczęścia i cieszenia się życiem. Zresztą w obecnych czasach trudno je wychowywać. Na początku w formie żartu, ale później coraz poważniej nie wyrażał swojej zgody na taki scenariusz życia. W efekcie pokłócił się ze swoją dziewczyną i doszło do ich rozstania.

O dziwo, na początku lekko przeżył rozstanie – zanurzył się w pracy, w życie towarzyskie i podróże. Miał wiele kobiet, ale nie był w stanie zapomnieć o swojej ukochanej i nie odczuwał takiej miłości do nikogo innego.

Zazwyczaj obcował z łatwo dostępnymi dziewczynami, których przyciągały jego pieniądze. Na początku podobała mu się obfitość seksu i przeróżnych romansów. Jednak z czasem coraz bardziej odczuwał pewną dużą pustkę wewnętrzną, coraz bardziej odczuwał bezsensowność tego, co robił. Mimo korzystania z pomocy prezerwatyw zrozumiał, że to nie zawsze broni go od chorób wenerycznych i niechcianych ciąż. Gdy przypadkowo spotkał swoją ukochaną byłą dziewczynę, która mieszkała z innym mężczyzną i była akurat w ciąży z drugim dzieckiem, odczuł to bardzo ciężko. Minęło około dziesięciu lat od czasu ich rozstania.

Wdali się w rozmowę. Opowiedziała mu, że bardzo ciężko przeżyła ich rozstanie i że prawie trzy lata spędziła przebywając w depresji. Opowiadała o swoich przeżyciach bez złości, mówiła, że miała poczucie całkowitej pustki i braku zrozumienia, dlaczego akurat tak się stało. Powiedziała, że psychologia wschodnia pomogła jej w poradzeniu sobie z tą sytuacją i że dzięki niej też wyszła za mąż. Powiedziała, że jej mąż jest dobrym i troskliwym człowiekiem, ale nie żywi w jego kierunku tak gorącego uczucia, jak wcześniej, darzy go jednak dużym szacunkiem.

Powiedziała mu, że była na konsultacji u S.N. Łazarewa, który powiedział jej, że jej chłopak stał się egoistycznym konsumentem, a ona przyciągnęła tę sytuację dzięki temu, że zaczęła ubóstwiać ludzką miłość oraz ukochanego chłopaka.

Zaczęła pracować nad swoim charakterem, przeczytała inne książki. „Doszła do siebie”, jak zaczęły mówić o niej jej przyjaciółki.

Bohater naszej opowieści nie bardzo zrozumiał to, o czym powiedziała odnośnie filozofii. Nie zrozumiał tych terminów, których ona użyła. Ogólnie rzecz biorąc, nie nadał temu dużego znaczenia. Zapamiętał jednak, że dosyć precyzyjnie określiła jego słabe punkty, jeśli chodzi o jego zdrowie. Kiedy po raz kolejny zaczął odczuwać ból w prawym boku, zaczął studiować książki, o których jego była dziewczyna wspominała wcześniej. Zanurzył się w duchowości i samorozwoju.

Odczuwał ogromną tęsknotę za spotkaniami z nią, i nawet zaproponował jej zostawienie męża i rozpoczęcie nowego życia razem z nim i jej dziećmi, ale ona odmówiła tego i więcej nie utrzymywała z nim kontaktu.

Mając bardzo dociekliwy analityczny umysł, zaczął się zastanawiać, dlaczego tak się ułożyło jego życie, jak również życie kolegów z jego pracy. Zauważył, że prawie wszyscy byli kawalerami, którzy bardzo dużo pracowali, niektórzy z nich szczerze mówili o tym, że po prostu chcą „urwać” jak najwięcej pieniędzy, używając każdego możliwego sposobu. Po skończonej pracy wszyscy szukają sposobu na to, jak najlepiej się rozerwać i otrzymać jak najwięcej przyjemności życiowych. Prawie nikt z nich nie miał zamiaru się żenić, co więcej, istniała pewna moda, aby tym się chwalić. Jeden z jego kierowników zasadniczo zmieniał kobiety co roku po to, aby się do nich zbytnio nie przywiązywać i nie mieć dzieci…

Bohater tej historii zrozumiał, że naprawdę jest egoistą, który ulega wpływom współczesnej mentalności, wpływowi środków masowego przekazu i przeróżnych filmów. Wychował się w normalnej, pełnej rodzinie, gdzie było troje dzieci. Przypomniał sobie, jak w dzieciństwie marzył o tym, żeby być troskliwym ojcem, który broni swojej rodziny. Chciał wtedy mieć co najmniej jednego syna i jedną córkę.

Jednak będąc uczniem klas starszych i później, studiując na uniwersytecie, przestał czytać książki i zaczął oglądać filmy współczesne, które, jak się okazało, programują człowieka na konsumpcję i wyzbycie się norm moralnych. Interesowały go treści erotyczne, zaczął częściej bywać na imprezach. Jego ideały stopniowo uległy zmianom. Znalazł stare pisma młodzieżowe, które kiedyś czytał, i filmy, które kiedyś oglądał. Zrozumiał, że są one tworzone i pisane w taki sposób, aby młodzież prowadziła rozwiązły tryb życia, paliła, piła i nie była w stanie stworzyć mocnych związków rodzinnych. Mężczyźni coraz bardziej stawali się podobni do kobiet, kobiety zaś traciły swoją kobiecość i prowadziły rozwiązły tryb życia, nie bojąc się wykonywania aborcji..

Bardzo żałował tego, że poddał się tej propagandzie, zgubił swój instynkt samozachowawczy i instynkt kontynuacji rodu. Rozumiał, że szansa na znalezienie swojej drugiej połowy rzadko jest dawana częściej niż tylko raz w życiu; zresztą trzeba być gotowym na tę szansę.

Pierwszy raz przyszedł do mnie na moje warsztaty w Moskwie sam, później był już z jakąś dziewczyną. Poprosili mnie o udzielenie autografu i więcej go nie widziałem.

Niedawno udzielałem konsultacji jego koledze, który powiedział, że życie osobiste jego kolegi na razie pozostaje bez pozytywnych zmian — został sam. Co więcej, stał się bardziej zamknięty w sobie, nawet wtedy, gdy był w pracy.

~~~

W ciągu następnych kilku dni bohater-poligamista Dmytro, bo takie otrzymał wśród nas przezwisko, nie przychodził na kolację, gdyż akurat miał w tym czasie zabiegi. Jednak jego życie było dosyć aktywnie omawiane, zwłaszcza przez pewnego rosyjskiego biznesmena Aleksa. Przez cały czas ironizował on na temat każdego z obecnych, opowiadał sprośności i lubił odgrywać rolę człowieka rozwiązłego.

Dwie kolacje z rzędu z nami spędziły dwie dziewczyny z agencji turystycznej. Aleks aktywnie się do nich dobierał i opowiadał, że w naszej grupie przebywa oficjalny poligamista, mówił, że on też ma zamiar takim zostać, przynajmniej na czas panczakarmy (czas spędzony w klinice na detoksie organizmu). Dziewczyny bardzo zainteresowały się tą historią. Następnego dnia nawet przyszły do nas, aby się poznać z Dmytrem.

Aleks od razu zaczął żartować, że można zarabiać pieniądze na historii Dmytra w taki sposób, że można go po prostu pokazywać innym ludziom za pieniądze.

Wieczorem dziewczyny brały aktywny udział w rozmowie i jedna z nich była bardzo oburzona na samą myśl, jak można nawet myśleć o innej żonie, gdy już się jest człowiekiem żonatym? Jest to niezgodne z zasadami chrześcijaństwa i judaizmu (jej ojciec był Żydem).

Druga dziewczyna natomiast zdziwiła wszystkich tym, że oświadczyła, że nie widzi w tym nic złego. Jeśli mąż kocha swoją żonę, jest troskliwy, zapewnia dostatek finansowy, ma dobre geny, może być dobrym ojcem… Bycie drugą żoną ma swoje plusy – wtedy jest mniej stosunków seksualnych.

Opowiedziała o tym, że jej starsza siostra wzięła z mężem ślub kościelny, jednak ich życie małżeńskie nie jest zbyt dobre. Mąż przez cały czas pracuje, ale przynosi mało pieniędzy do domu, nie chce mieć więcej dzieci, zresztą na tę dwójkę dzieci, która już jest, też nie zwraca szczególnej uwagi. Od czasu do czasu lubi sobie wypić i prawie codziennie wymaga przyjemności seksualnych. Wymaga od żony, aby dbała o dom w sposób idealny, a ostatnio również wymaga, aby zaczęła szukać sobie pracy.

Dla odmiany jej najlepsza przyjaciółka zakochała się sześć lat temu w chłopaku, którego matka jest Rosjanką, natomiast ojciec pochodzi z Dalekiego Wschodu (nie udało mi się zapamiętać narodowość). Chłopak już miał żonę i trójkę dzieci i oświadczył jej przyjaciółce, że pasuje mu na rolę jego drugiej żony i że takie relacje są czymś normalnym w ich kulturze, bo jego ojciec miał trzy żony. Na początku jej przyjaciółka bardzo zamartwiała się z tego powodu i mówiła, że nie chce przeszkadzać w szczęściu jego rodziny, ale „mąż” przekonał ją, że nie ma w tym nic strasznego.

W chwili obecnej kupił jej mieszkanie i zapewnia dobrobyt dla ich dwójki dzieci, nocuje w jej domu 2-3 razy w tygodniu i raz lub dwa razy na rok latają razem za granicę, aby razem spędzać urlop. Zakazał jej przyjaciółce chodzenia do pracy, ale bardzo dobrze zapewnia jej pewien komfort materialny. Nie ma zbyt dużo czasu na spędzanie czasu ze swoimi dziećmi, ale gdy się z nimi widzi całkowicie pogrąża się cały w spędzanie z nimi czasu – bawi się z nimi wesoło, uczy i je kocha.

Mężczyzna ciężko pracuje, aby zapewnić dobrobyt swoim dwom rodzinom i pięciorgu swoich dzieci. Ta dziewczyna przyjaźni się z jego pierwszą żoną, pomagają sobie nawzajem i nawet czasami zostawiają swoje dzieci u siebie nawzajem. Co prawda, jego pierwsza żona jest kobietą wschodniej narodowości i przyzwyczaiła się do takich relacji rodzinnych.

Właśnie z tego powodu dziewczyna głośno się zastanawiała, jaki scenariusz jest tak naprawdę najlepszy?

Tamtego wieczoru dziewczyny o mało się nie pokłóciły przy naszym stole. Pierwsza dziewczyna z zapałem obwiniała drugą o brak zasad moralnych.

Następnego dnia z samego rana dziewczyny opuściły nasz ośrodek.

~~~

W ciągu pozostałych kilku dni Aleks dostarczał wszystkim rozrywki. Szczerze mówiąc, zaczęło mnie męczyć jego wulgarne poczucie humoru, jak zresztą wielu innych ludzi też. Jednak nie mieliśmy wyjścia. Mężczyźni mieli dostęp do przeróżnych zabiegów w klinice w czasie różnym od czasu przeznaczonego dla kobiet, poza tym pory przyjmowania posiłków również się różniły. Kelnerzy przynosili jedzenie i przeróżne leki powoli, bez pośpiechu. Byliśmy zmuszeni do długiego czasu oczekiwania, słuchania innych ludzi lub krótkiego odpowiadania na ich pytania. Przy okazji określiłem wszystkich obecnych zgodnie z typologią Junga (socjoniką). Podam w nawiasach typy głównych bohaterów, co do których jestem pewien.

  • Aleks-polityk (Polityk. Napoleon)
  • Antoni – romantyk (Liryk. Esenin)
  • Atmaram – nowator (Nowator. Don Kichot).

Oprócz nich była jeszcze dwójka mężczyzn, którzy przyjechali razem ze swoimi żonami i już od wielu lat byli bardzo szczęśliwi w swoich związkach małżeńskich. Aby mieć dobre zdrowie i szczęście radzili wszystkim polepszenie swoich relacji rodzinnych. Nie pamiętam nawet ich imion.

Nie byli zachwyceni ideą poligamii. Jeden z nich zauważył, że jakiś polityk (jeśli dobrze pamiętam, chodziło o Żirinowskiego), oświadczył, że jest tylko jedno wyjście w celu ratowania państwa i zwiększenia przyrostu naturalnego, a mianowicie, chodziło o legalizację poligamii, aby silni i finansowo niezależni mężczyźni mogli płodzić, wychowywać i utrzymywać jak największą ilość dzieci. Według zdania tego polityka, gdyby ludzie rozpoczynali życie rodzinne w wieku młodszym, tak jak to było dawniej, a nie około 30 bądź 40 roku życia, to do 40 roku życia mieliby szanse na spłodzenie dużo zdrowych dzieci.

Jego drugi przyjaciel miał podobne zdanie. Dało się wyczuć, że kochali swoje żony, jak również to, że całe życie spędzili w niewielkich miastach Rosji, gdzie każdy każdego zna. To wszystko razem wzięte uformowało ich postrzeganie świata i dosyć wysokie normy moralne.

Ten drugi mężczyzna (zapamiętałem tylko, że był nieogolony) opowiedział historię swojego kolegi z pracy. Jego kolega był Żydem, pracował w fabryce jako dyrektor do spraw sprzedaży, miał żonę, którą kochał i dobrze wychowane dzieci. Od czasu do czasu wyjeżdżał służbowo do Izraela, gdzie poznał pewną kobietę w wieku 38 lat, która poprosiła go o to, aby pomógł w poczęciu jej dziecka, bo nie zdołała znaleźć sobie dobrego męża. Życie bez dzieci, zwłaszcza dla kobiety, jest przekleństwem w judaizmie, jak zresztą w każdych innych normalnych systemach duchowo-religijnych, chyba że ktoś jest mnichem.

Ta kobieta zorganizowała mu spotkanie z rabinem, który potwierdził, że w kulturze żydowskiej zawsze istniała poligamia, jednak kilkaset lat temu została ona na jakiś czas zabroniona. Oznajmił też, że ten czas trwania zakazu dawno przeminął. W czasach obecnych do zatwierdzenia związku poligamicznego jest wymagana obecność rabinów określonego poziomu rozwoju i przeprowadzenie pewnego szczególnego zebrania. Jednak w dziwny sposób od dłuższego czasu nijak nie może dojść do spotkania tamtych rabinów. Rabbi opowiedział, że jest to pewnego rodzaju nieszczęście. Jest bardzo dużo samotnych kobiet, ortodoksyjnych Żydówek, które nawet stworzyły pewien ruch społeczny mający na celu legalizację poligamii. Kończąc tę historię, ten mężczyzna uległ namowom i począł dziecko z kobietą z Izraela, która urodziła pięknego chłopczyka. Ojciec widzi go kilka razy do roku i trochę pomaga finansowo. Kobieta otrzymuje wsparcie od rządu jako samotna matka, trochę dorabia i przy tym wszystkim jest bardzo szczęśliwa. Jacyś kabaliści oznajmili jej, że dusza pewnego wielkiego rabina wcieliła się w jej synu. Jej chłopczyk ma teraz 4 lata i jest bardzo utalentowany.

Po jakimś czasie kobieta poprosiła tego samego mężczyznę o to, aby pomógł jej w poczęciu kolejnego dziecka. Nie prosiła o nic więcej i obiecuje utrzymać całą sprawę w tajemnicy, zwłaszcza jeśli chodzi o rodzinę ojca dziecka.

Osobiście nieco sceptycznie odniosłem się do tego, ale moja uczennica i przedstawiciel w Izraelu potwierdzili, że rzeczywiście istnieje takie pewne starodawne orzeczenie rabinów i że rzeczywiście istnieje ruch ortodoksyjnych Żydówek (zazwyczaj samotnych) mający na celu wskrzeszenie tradycji poligamii w judaizmie.

~~~

Bohaterem następnej opowieści okazał się trochę dziwaczny jogin, jak go przezwał Aleks. Przez cały czas nosił na głowie coś w rodzaju turbanu, był bardzo chudy i bardzo wysoki, miał na szyi kilka rodzajów koralików, jakieś ozdoby i amulet na łańcuszku. Miał długie, upięte w kilka warkoczyków włosy. Nosił luźne ubranie z lnu, a jego spojrzenie było nieobecne i znudzone. Co rano siedział na brzegu morza i bił w duży bęben.

Jestem przyzwyczajony do widoku podobnych białych ludzi w Indiach, bardzo popularny w środowisku joginów i hippisów, ale widok tego człowieka nawet mnie trochę zdziwił i rozśmieszył.

Czasami można zauważyć zdjęcia podobnych egzotycznych ludzi w ulotkach reklamowych, w których opisuje się przyjazd jakiegoś jogina uzdrowiciela bądź szamana, który przeprowadza praktyki uzdrowicielskie. Pierwsze bicie w bęben jest darmo.

Zgodnie z socjotypem ludzkim, był to wyrazisty typ Nowatora, Don Kichot.

Przeprowadził w hotelu obok pewne warsztaty i zajęcia z jogi i grupa uczestników opłaciła mu tygodniowy pobyt w naszej klinice.

Tylko dwa razy dołączył do naszej grupy podczas wspólnej kolacji, ale jego wygląd wskazywał na to, że nudzi się w naszym towarzystwie i że nie jest zainteresowany rozmową.

Kiedy jednak zaczął mówić, stało się jasne, że jest osobą dosyć mądrą, mimo że jego poglądy, jeśli chodzi o życie osobiste były dosyć oryginalne. Od dawna był rozwiedziony i nie miał zamiaru ponownie się żenić, miał córkę. Postanowił poświęcić większość swojego czasu na praktyki duchowe.

Miał kilka romansów z kobietami, ale przy tym zawsze uważał, że one dzięki niemu stają się szczęśliwsze i są bardziej rozwinięte. Pytał: „Co złego w tym, gdy samotne i nieszczęśliwe kobiety przez rok czy dwa będą widziały w nim ukochanego?”

Sam nie wykazywał większej inicjatywy, ale jeśli kobieta zbytnio w nim się zakochiwała i mu się podobała, to brał ją pod swe duchowe skrzydła (tak to nazywał). Razem podróżowali, uprawiali jogę i czegoś ją uczył. Jeśli nie miał pieniędzy (a zazwyczaj tak właśnie było), to przyjmował jej troskę (zawsze używał ciekawej leksyki, opisując niektóre rzeczy). Z tego co zrozumiałem, miał trzy romanse, trwające po kilka lat każdy. Pewna kobieta nawet urodziła jego dziecko, ale nie troszczył się o nie zbytnio ani nie był do niego przywiązany. Zresztą od razu się umówili, że on zostanie ze swoją praktyką duchową i że nic nie będzie odrywało go od jego praktyki duchowej. Z nutką dumy powiedział, że wszystkie kobiety podczas rozstania z nim wyglądały na trochę bardziej zdrowe i szczęśliwe niż w chwili ich spotkania. Jedna z tych kobiet została lekarzem Ajurwedy, inne kobiety również dobrze ułożyły sobie życie po znajomości z nim. „Wszystko powinno być wykorzystane dla postępu duchowego, włączając w to seks i stosunki z kobietami,” – twierdził.

Będąc przedstawicielem nurtu śiwaickiego (jeden z nurtów wedyjskich), zaczął dogłębnie badać te zagadnienia, a po pobycie w naszej klinice miał zamiar przeprowadzić dwa warsztaty w Moskwie. Następnie opowiedział, że wkrótce wyjeżdża w Himalaje, aby się dalej kształcić w nauce jogi oraz wiedzy na temat utrzymywania w sobie siemienia podczas orgazmu, aby ukierunkowywać seksualną energię w kierunku wyższych centrów. Później planował obrać pustelniczy tryb życia…

Powiedział, że poligamia nie jest drogą dla niego, mimo że koncepcja wedyjska całkowicie przyjmuje taki układ. Zna też kilka uduchowionych zwolenników jego nurtu duchowego, którzy mają kilkoro żon.

W tym momencie doszło do naszego rozstania. Widziałem jego stare filmiki na Youtube, ale późnej ślad po nim zaginął. Zapomniałem o rozmowie z nim i myślałem, że odnalazł swoje szczęście w jaskiniach Himalajów.

Jednak przygotowując tę książkę do druku, trafiła do mnie na konsultację pewna kobieta, która kiedyś pobierała u niego nauki. Powiedziała mi, że przebywał w jaskiniach przez kilka miesięcy, ale później wrócił i podczas pierwszego warsztatu od powrotu zaangażował się w bardzo burzliwy romans z pewną kobietą biznesu, która bardzo szybko zmusiła go do ożenku. Został ojcem dwójki dzieci. Bycie nauczycielem jogi nie przynosiło większych pieniędzy, zresztą jego żona nie była zachwycona tym pomysłem, bo na jego zajęciach zawsze było dużo młodych kobiet. Wrócił do pracy w firmie jego byłego ucznia jako specjalista komputerowy.

Ta kobieta wygadała się, że również miała z nim romans. Rzeczywiście nauczył jej dużo, jeśli chodzi o jogę i życie duchowe. Bardzo spodobała się jej koncepcja zbliżenia do Boskości poprzez życie seksualne, jak ona to opisała. Odeszła od niego, gdy zmęczyła się zimnem jego duszy i jego nieprzewidywalnością.

~~~

Pobyt w klinice, rozluźniające procedury, codzienna joga oraz medytacje, spacery nad brzegiem morza, czytanie książek na tematy duchowe i medyczne – to wszystko uspokoiło nasze umysły i wprawiło nas w nastrój filozoficzny.

Gdy zostało nam tylko kilka dni do wyjazdu z kliniki, postanowiliśmy przeprowadzić coś w rodzaju wieczorku, podczas którego podsumujemy zasłyszane historie. Chcieliśmy również usłyszeć do końca historię Dmytra.

~~~

Doszliśmy do wniosku, że życie osobiste jest niezmiernie ważne i że odczuwanie szczęścia i harmonii, jeśli niemożliwe, gdy w relacjach z innymi ludźmi nie czujemy się szczęśliwi i spełnieni.

Dawanie energii z siebie, troska i służenie są niezmiernie ważne w relacjach osobistych. Harmonijny mężczyzna troszczy się o dobro co najmniej jednej kobiety, a harmonijna kobieta – to kobieta, która służy swojemu mężowi i dzieciom przede wszystkim. Głównym zadaniem kobiety jest znalezienie dobrego ojca dla swoich przyszłych dzieci. Kobieta powinna być przez cały czas otoczona opieką. Najpierw jest to opieka ojca, później męża i następnie syna. Powinna udzielać się zawodowo wtedy, gdy sama tego chce. Rodzina jest ważna dla każdego. Gdy mężczyzna nie dba o swoją żonę i dzieci wkracza on na drogę egoisty.

~~~

Aleks, co prawda, przez cały czas twierdził, że to właśnie pieniądze są najważniejsze w życiu: „Jak masz dużo pieniędzy, to każdy cię kocha”. Zaczęliśmy dyskutować na ten temat. Powiedział: „Zobacz, nie jestem już najmłodszy, mam taki duży brzuch, a kiedyś był jeszcze większy. Jednak gdy miałem pieniądze, to miałem tyle kobiet, ile tylko chciałem”.

Próbowałem mu wytłumaczyć, że miłość, do której wszyscy dążymy w tym życiu, przejawia się poprzez relacje międzyludzkie. Nie odczujemy szczęścia, gdy nie będziemy mieli harmonijnych relacji z innymi ludźmi. Można kupić seks, ale nie miłość. Można kupić dom, ale nie można kupić ogniska domowego.

A on krzyczał albo, jak mu się wydawało, głośno mówił:

– To pieniądze, środki materialne i aktywa określają jakość życia. Najpierw trzeba kupić ten dom, żeby później można było w nim stwarzać ognisko domowe. Wy, idealiści, żyjecie na ulicach albo w mieszkaniach komunalnych i tam próbujecie stwarzać ogniska domowe.

Powiedziałem, że według mojego zdania, w naturze wszystko działa w ten sposób, że kobiety czują pociąg do tych mężczyzn, którzy odnoszą sukcesy. Chociaż, jak sarkastycznie zauważył jeden z uczestników naszej grupy, w Rosji to działa na odwrót, kobiety często występują w roli wybawcy i przez to wybierają sobie jakiegoś słabego, bezwolnego i chorego partnera życiowego.

W pewnym momencie Aleks przyznał się, że miał dużo chorób, był wiele razy oszukiwany i wykorzystywany.

Poprosiłem go:

– Wyobraź sobie, że masz ogromną wyspę albo ogromne posiadłości ziemskie. Wyobraź sobie dużą wyspę w najpiękniejszym miejscu na Ziemi.

– Super, chciałbym mieć helikopter i sportowe auto!

– Tak, auto, rzeczy – wszystko, co tylko chcesz będziesz miał w nieograniczonej ilości. Jednak jesteś całkiem sam na tej bezludnej wyspie i przeżyjesz tak całe swoje życie.

-No nie, w takim wypadku nie chcę tego.

-No widzisz!

Tracimy wszystko to, co wynosimy wyżej niż miłość Bezwarunkowa; cokolwiek, co wydaje się nam ważniejsze niż relacje międzyludzkie.

Później przytoczyłem drugi przykład:

-Wyobraź sobie, że pewien anioł może spełnić wszystkie twoje życzenia. Może ci on dać wszystko, co tylko chcesz, ale stawia warunek, że przez to nikt cię nigdy nie będzie kochał bezwarunkowo i ty też nikogo nie będziesz w stanie pokochać.

Pewien mężczyzna, który od dawna znał Aleksa, nagle wypalił:

– Aleks, przecież, tak właśnie jest w twoim życiu – sam mówiłeś, że masz pieniędzy tyle, ile nie byłbyś w stanie wydać aż do samej śmierci, jednak nadal nie wiesz, czym jest miłość.

Mając pozwolenie Aleksa, opowiedział, jak kilka lat temu podczas jakiejś imprezy pili razem i Aleks otworzył się przed nim. Opowiedział mu o tym, że miał żonę i dwójkę małych dzieci w wieku przedszkolnym, które utrzymywał i uważał, że dzięki temu wykonał swoje zobowiązania względem nich.

Poruszyliśmy temat dzieci, mówiliśmy, jak bardzo są ważne w naszym życiu. Uczą nas troski i służeniu innym istotom, „otwierają” nam naszą przyszłość. Jednak jest to oddzielny duży temat. Powiedziałem mu, gdzie w moich książkach można przeczytać na ten temat.

Aleks powiedział w zamyśleniu:

-Wydaje mi się, że rozumiem, do czego zmierzasz.

I zainteresowany tymi zagadnieniami, wziął kilka moich książek…

Od naszego spotkania z nim udzielałem konsultacji pewnemu kierownikowi jednego z zakładów należących do Aleksa. Powiedział mi, że po powrocie z Indii Aleks zmienił się zarówno zewnętrznie, jak i wewnętrznie, zaczął lepiej wyglądać, dbać o siebie, rzucił picie i przeprowadził się z żoną i dziećmi do większego domu. Ogólnie mówiąc, stał się bardziej ludzki.

Wszystkie te powyższe historie są tylko preludium do ciekawej i bardzo pouczającej dla wielu historii Dmytra.

Później kilka razy widziałem się z jego rodziną. Szczególnie zainteresowała mnie wiedza ogólna jego indyjskiej żony, ale na ten temat napiszę ciut później.

Jeśli znalazłeś błąd w pisowni, powiadom nas, zaznaczając ten tekst i naciskając Ctrl+Enter.