Magia, religia i psychologia alternatywna

Ostatnimi czasy często otrzymuję dużo listów z pytaniami poświęconymi magii, wróżeniu i mistyce. Wśród nich było też kilka listów z pretensjami, bo ktoś za duże pieniądze kupił u psychologa alternatywnego amulety, mając nadzieje, że w ten sposób polepszy swój stan zdrowia, będzie się cieszył powodzeniem itd., ale zamiast tego jego sytuacja życiowa uległa pogorszeniu.

Chciałbym wyrazić swoją opinię na ten temat.

Po pierwsze, każdy może się nazywać psychologiem alternatywnym. Teoretycznie alternatywna psychologia jest częścią, a ściślej mówiąc podstawą medycyny alternatywnej biorącej swoje początki w Ajurwedzie, która z kolei stała się podstawą medycyny starożytnych Chin oraz Tybetu. Ta dziedzina wiedzy co roku udowadnia swoją efektywność oraz sprawdza się jej naukowe podejście. Powoli staje się normą, że obok szpitali oraz obok centrum medycznych pojawiają się działy medycyny alternatywnej, a w wielu krajach edukacja w tej dyscyplinie jest dostępna na poziomie państwowym. Jednak obecnie wielu magów, wróżbitów, parapsychologów oraz uzdrowicieli nazywa samych siebie psychologami alternatywnymi, nie mając przy tym żadnej więzi z wiedzą starożytną ani z psychologią. Gwoli sprawiedliwości muszę zaznaczyć, że tacy ludzie mają ku temu prawo; już w okresie Średniowiecza do podobnych ludzi przychodzili klienci, aby często po prostu otrzymać od nich psychologiczne wsparcie.

Jednak psychologia alternatywna, którą ja się zajmuję i którą rozwijam, w żaden sposób nie ma z nimi żądnego związku, można ją raczej nazwać psychologią duchowo-rozwijającą. Jej początki biorą się z Ajurwedy, ze świętych pism oraz świadectw wielu oświeconych mędrców przeróżnych religii. A religia i magia są z natury swojej sobie przeciwstawne.

Niestety, u wielu ludzi słowo “religia” budzi nieprzyjemne skojarzenia i jest to zjawisko całkiem zrozumiałe, gdyż wiele organizacji religijnych skompromitowało siebie poprzez fanatyzm, rozpalanie przeróżnego rodzaju konfliktów i wojen, krytykę oraz zachowaniem agresywne w stosunku do wyznawców innej wiary, a często również do tych, którzy wyznają tę samą wiarę, ale pozwalają sobie na odchylanie się od ustanowionych w określonej religii zasad oraz standardów. Co gorsza, zwolennicy określonych ugrupowań religijnych dopuścili się dokonania takich uczynków, które w każdym cywilizowanym społeczeństwie, nawet z punktu widzenia “świeckiej” moralności, są postrzegane jako zachowania wywołujące odrazę i z natury swojej przestępcze. Należy zrozumieć, że słowa: “organizacja religijna” i “religia” mają różne znaczenie. Religia, joga oraz miłość mają jedno tłumaczenie – połączenie z Wszechmocnym. Uważa się, że tylko to jest źródłem błogości. Jesteśmy wiecznymi duszami, cząstkami Boga, które z natury swojej są przepełnione wiecznością, wiedzą i błogością, ale trafiając do tego świata, zaczynamy uosabiać samych siebie z tym ciałem i odczuwać separację ze Wszechświatem, co z kolei jest dobrą glebą dla rozwoju w nas egoizmu. Im więcej w człowieku jest rozwinięty egoizm, tym silniej przejawiają się w nim strachy, skąpstwo, gniew, zawiść, agresja, przywiązanie itd., a każda z tych cech może zniszczyć psychiczne oraz fizyczne zdrowie człowieka i uczynić go głęboko nieszczęśliwym. Właśnie dlatego wszystkie święte pisma oraz proroki za pomocą różnych słów, w sposób dopasowany do istniejących warunków określanych przez miejsce, czas oraz okoliczności, uczą jak za pomocą przestrzegania określonych zasad, odmawiania modlitw i mantr oraz właściwego zachowania w duchu poświęcenia można oczyścić naszą świadomość oraz rozwinąć w sobie miłość bezwarunkową. Tylko dzięki takiemu życiu człowiek może być rzeczywiście szczęśliwy i odczuwać więź z Bogiem. Cecha szczególna, która charakteryzuje człowieka, który podąża tą drogą to pokora, bezwarunkowość i – co za tym idzie – szczęście. Taki człowiek coraz bardziej rozumie, że to on i tylko on ponosi odpowiedzialność za swój los, że za pomocą swoich myśli oraz uczynków tworzy rzeczywistość i swój los.

W odróżnieniu od religii, która za swój cel wyznacza przybliżenie człowieka do Boskości, magia za swój cel wyznacza spełnienie pragnień człowieka, przy czym są to pragnienia wyrastające z egoizmu. “Podoba ci się ten mężczyzna, ale on nie chce z tobą być? – zaraz go zauroczymy!”, “Ten człowiek cię skrzywdził? To zaraz go przeklniemy!”. Nie ma mowy o wybaczeniu wszystkich ani o Wyższej Woli! Nikogo nie interesują skutki takich działań ani to, że za to, co otrzymaliśmy i co nie było przez nas “wypracowane” będziemy musieli płacić potrójnie. A jeśli przy okazji skrzywdziliśmy kogokolwiek, skutki takiego uczynku będą odczuwalne przez więcej niż jedno życie. W miarę degradacji społeczeństwa religię również próbuje się ściągnąć do tego poziomu – odwiedź to święte miejsce i twój biznes dozna rozkwitu, zdrowie się naprawi, mąż przestanie cię zdradzać. U podstaw tego wariactwa leży przekonanie, że ja jestem tym ciałem i mogę stać się szczęśliwy wtedy, gdy spełniam swoje materialne pragnienia oraz konsumuję. Jeden ze wskaźników degradacji społeczeństwa to zwiększający się poziom agresji, strachu, dwulicowości oraz narastające depresje. Dużo ludzi dla osiągnięcia swoich celów jest zdolnych do wszystkiego: może to być kłamstwo i wojny i – co z punktu prawa karmy podlega największej karze – korzystanie z magii, gdyż to zakłada wykorzystywanie świata eterycznego dla swoich potrzeb. Widziałem wiele ludzi, którzy korzystali z pomocy magii w tym życiu albo w życiu poprzednim i każdy taki człowiek spotykał się z ciężkimi karmicznymi konsekwencjami tego uczynku. Żadna osoba nie miała szczęścia w życiu rodzinnym z mężem, na którego “rzucono urok”, specjalny amulet na szczęście być może przyniósł powodzenie, ale jedyna córka została narkomanką itd.

Psychologia człowieka działa w ten sposób, że ufa on bezgranicznie tym ludziom, którzy potrafią zrobić rzeczy nadprzyrodzone (wróżenie, przewidywanie przyszłości…) i taki człowiek nieświadomie zaczyna ubóstwiać takich ludzi. Dla przykładu, aborygeni na wyspach, zobaczywszy żeglarzy, byli przekonani, że to sami bogowie przybyli do nich, przecież mogą oni pływać dużymi statkami, pluć ogniem z kijów (z broni) itd. W naszej cywilizacji również wiele ludzi ubóstwia ludzi, którzy znają niektóre magiczne sztuczki, mimo że z punktu widzenia oświeconych mistyków-joginów współcześni jasnowidze oraz mistycy znajdują się na jednym z najniższych poziomów, jeśli chodzi o poziom rozwoju zdolności mistycznych. Widzenie organów człowieka, jego aury, zdolności wywierania wpływów energetycznych na innych ludzi – to tylko początek. Wyżej dochodzą ci, którzy potrafią przekraczać granice wyznaczane przez grawitację (wagi ciał fizycznych) itd. Dla przykładu przytoczę pewien fakt naukowy, wielokrotnie naświetlany w środkach masowego przekazu. Otóż istnieją jogini, którzy kładą się na gwoździe, a następnie po nich przejeżdża ciężarówka, ale nic im nie jest. Wydaje mi się, że nic dobrego się nie wydarzy, jeśli pod koła ciężarówki położyć któregoś obecnie znanego i najbardziej ubóstwionego współczesnego jasnowidza, którego duma z powodu jego “boskich talentów” urosła aż pod niebiosa.

W 1994 roku byłem w Indiach, gdzie w punkcie połączenia trzech rzek – Ganges, Jamuna oraz Saraswati – przeprowadzano ogromny festiwal duchowości. Tam raz na 12 lat zbierają się wielcy jogini oraz naśladowcy wielu wschodnich szkół duchowości. Wtedy tam byli jogini, którzy niespodziewanie wychodzili z Ganges, a pod koniec festiwalu znowu pogrążali się w wodzie, wypowiadali określone mantry i za kilka sekund wychodzili z wody u źródła rzeki, w Himalajach. Jeden taki jogin pojawia się zgodnie z przekazami, na podobnych festiwalach przez ponad 350 lat. Francuscy badacze, posiadające najnowocześniejsze urządzenia, zbadali jego wiek i wykazali, że jego wiek jest znacznie starszy… Mógłbym opowiadać o wielu takich “cudach”, do których dochodzi również w czasach obecnych, ale umysł człowieka współczesnego nie jest jeszcze na nie gotowy. W naszym społeczeństwie dopiero przyzwyczajamy się do myśli, że można przepowiedzieć przyszłość, uleczyć chorobę “nieuleczalną”, telepatycznie obcować z kimś itd.

Niektórzy “biznesmeni”, wyczuwając rosnące zainteresowanie podobną tematyką, komercjalizują to. Świadectwem temu jest rosnąca ilość ogłoszeń typu “czyszczę karmę”, “przepowiadam przyszłość” itd.

Niedawno rozmawiałem ze znajomym dziennikarzem, który również pracuje w poważanej agencji reklamowej. Opowiedział mi, że jednym z podstawowych źródeł ich dochodu jest obecnie “rozkręcanie” jasnowidzów, wróżbitów oraz znachorów. Podstawowa idea jest następująca – wymyśla się historię życia danej osoby, tak zwany “mit roboczy”, który zawiera w sobie opis wielkich uzdrowicieli oraz proroków, którzy rzekomo byli przodkami takiego człowieka i od których tamten naśladował swój dar. Krok następny – rozmieszczenie obfitej reklamy w prasie o tysiącach uratowanych przez niego ludzi oraz publikacja listów z wyrazami wdzięczności. W tych listach powinny się znajdować najbardziej nierzeczywiste rzeczy: “umierałam od nieuleczalnej choroby, ale “Pani Maria” oczyściła moją karmę i wszystko niespodziewanie minęło, a następnie kupiłam u niej amulet i pieniądze dosłownie posypały mi się na głowę”. Ten dziennikarz z dumą powiedział mi, że jego klienci to są ludzie, którym się bardzo dobrze powodzi finansowo, mimo że wcześniej byli oni całkowitymi nieudacznikami, którzy przeczytali kilka książek na tematy ezoteryczne. Niektórzy dla zachowania pozorów ukończyli krótkie kursy hipnozy oraz kursy rozwoju pewności siebie.

Mam powody, żeby się nie zgodzić ze zdaniem tego dziennikarza, że jedyne, co jest potrzebne dla stworzenia wielkiego cudotwórcy ze zwykłego człowieka to pieniądze oraz dobrze przemyślana kampania reklamowa. Po pierwsze, wyrosłem słuchając opowieści o zjawiskach paranormalnych. Mój wujek, będąc profesorem i doktorem nauk biologicznych, poświęcił swoje życie na badanie niewyjaśnionych przez naukę fenomenów. Udowodnił, że rzeczywiście istnieją ludzie, którzy mogą patrzeć na przedmioty z metalu i tamte zaczynały się wyginać, niektórzy z nich mogą czytać tekst napisany na papirusie i wstawiony im do ucha, widzieć przez ściany itd. Po drugie, dużo podróżowałem oraz spotykałem się z ludźmi, którzy posiadają takie zdolności, moi przyjaciele i nauczyciele mają podobne zdolności.

Jednak moją główną ideą, którą też chcę przekazać innym, jest to, że wszystko, cokolwiek robimy w życiu, możemy robić, kierując się fałszywym ego bądź też prawdziwym ego, czyli robić coś z całego serca. W pierwszym przypadku nasze działania będą źródłem cierpień dla nas samych oraz dla naszego otoczenia, nawet jeśli takie zachowanie – na pierwszy rzut oka – wygląda szlachetnie. Niemniej jednak górę wezmą takie cechy charakteru jak duma, gniew itd. W drugim przypadku, na odwrót, nawet myśli przynoszą ogromną błogość. Proszę przypomnieć sobie – wszystko, co robiliśmy z całego serca, czyli opierając się na uczuciu miłości bezwarunkowej i nie przywiązując się do rezultatu, przyniosło nam oraz innym ludziom ogromne szczęście.

Wszystko, czegokolwiek świadomie bądź nieświadomie pragniemy to aby nasi krewni, przyjaciele, koledzy w pracy, lekarze i obsługa w sklepie postępowali, kierując się sercem i porywami duszy, czyż tak nie jest?

W podobny sposób ludzie, którzy mają zdolności nadprzyrodzone albo odgrywający takowe role (w pierwszym przypadku również są tacy) dzielą się na dwa obozy. Pierwsi wykorzystują te zdolności dla korzyści osobistych, są oni dumni, często zastraszają ludzi. Ci, którzy są przedstawicielami drugiej grupy, niestety w nasz technologiczny wiek stanowią bardzo nieliczną grupę. Raczej nie znajdziecie reklamy o ich usługach uzdrowiciela w środkach masowego przekazu, gdyż uważają oni, że ich pacjentów przysyła im sam Bóg. Są to rzeczywiście wierzący ludzie, jeśli już mówią o swoich zdolnościach, to mówią, że to Bóg działa przez nich. Zazwyczaj nie mają cennika i co najważniejsze, wszystko, co robią, robią z czystego serca, kierując się pragnieniem Duszy. Od ich wielkich Dusz emanuje tak dużo światła i miłości, że nawet wspominając tych ludzi, napełniamy się błogością.

Pewna kobieta opowiedziała mi o tym, że niedawno umarł pewien prawosławny mnich-pustelnik, który wyraźnie widział to, co się ma wydarzyć w przyszłości, uzdrawiał ludzi od najcięższych chorób w ten sposób, że po prostu prosił ich o powtarzanie za nim pewnych modlitw. Uważał siebie samego za istotę niżej rozwiniętą od robaka i emanował taką miłością, że kiedy ktokolwiek przybliżał się do niego, wydawało mu się, że zanurza się w ocenie miłości i błogości. Dosłownie dwa dni temu rozmawiałem ze swoim bliskim przyjacielem i on uszczęśliwiony opowiedział mi o tym, że jego matka jest obecnie zdrowa i z łatwością radzi sobie z wchodzeniem po schodach, mimo że w ciągu wielu lat nie mogła się wspiąć nawet na jedno piętro z powodu ciężkiego schorzenia stawów. Opowiedział mi, że to doznała uzdrowienia po kilku wizytach do pewnego nabożnego uzdrowiciela, który mieszka na terenie północnego Izraela. Zobaczywszy tę kobietę, uzdrowiciel powiedział, że cierpi ona z powodu ciężkiego przekleństwa, które przyciągnęła w młodości, ale dzięki temu, że ta kobieta przez ostatnie lata pracowała nad swoim charakterem, przyszedł czas na usunięcie tego przekleństwa. Powiedział, że za taką pracę nie wolno mu brać pieniądze. Odmówił przyjmowania innych pacjentów i przez kilka dni się modlił i wszystkie symptomy choroby minęły. Świadomość jego matki również zmieniła się na lepsze.

Wielkie dusze, przynależące do tej drugiej grupy, wcale nie uważają za doskonałość życia osiągnięcie najwyższego poziomu mistycznego; niektórzy na odwrót nie chcą tego, gdyż to może bardzo mocno zwiększyć ich dumę. Uważa się, że człowiek może osiągnąć doskonałość w każdej działalności, jeśli koncentruje się na celu. Ile to zajmie czasu, zależy tylko od stopnia jego zamiłowania do pracy oraz poziomu jego zdolności – może mu to zająć kilka lat, całe życie albo kilka żyć. Posiadając mocne pragnienie, można osiągnąć wszystko, co tylko chcemy – jest to prawo Wszechświata. Zdolności mistyczne wcale nie są wyjątkiem. W podobny sposób, w jaki człowiek może osiągnąć sukces w sporcie, w karierze bądź w rozwoju intelektualnym, tak samo można osiągnąć sukces w naukach okultystycznych. Czy można jednak taki sukces uznać za doskonałość oraz sukces prawdziwy? Według zdania oświeconych mistrzów – nie, nie można. Wyższą magią – uważają oni – jest życie w harmonii ze Wszechświatem, a to oznacza życie miłością. Za największego mistyka, który osiągnął doskonałość, uważa się tego, kto rozprzestrzenia miłość o każdej porze, w każdym miejscu i w każdych okolicznościach, kto modli się za tych, którzy go nienawidzą równie szczerze, jak się modli za swoich bliskich. Słowo “obraza” nie istnieje w jego leksykonie. Gdziekolwiek się pojawi, stwarza atmosferę “Wajkunthy” – boskiej siedziby. Ich wyobrażenie o piekle również jest inne. Nie jest to miejsce, gdzie się poddaje kogoś torturom i gdzie materialne pragnienia nie są spełniane. Według wielkich mistyków sufizmu “piekło jest miejscem, gdzie nie ma nikogo, komu mógłbyś pomóc albo służyć”. Trudno sobie wyobrazić, aby takie jednostki ludzkie mieli problemy psychologiczne, chyba że ogromna empatia do innego człowieka może być przyczyną ich łez; kieruje nimi współczucie do ludzi, którzy zapomnieli o Bogu i pogrążyli się w tym iluzorycznym życiu (gonitwie za tymczasowymi celami materialistycznymi), których życie jest oparte na strachu, dwulicowości, skąpstwie, obrazach oraz oszustwie.

Nietrudno jest wyobrazić sobie ludzi, którzy doznali poważnych urazów psychologicznych w wyniku tego, że korzystali z pomocy mistyki oraz nauk okultystycznych – wystarczy po prostu sprawdzić dane statystyczne każdej kliniki dla ludzi psychicznie chorych.

Rozumiejąc to wszystko, pozostaje nam tylko jedno – rozwijanie w sobie zdolności kochania, oczyszczanie swojego serca od obrażania się na innych ludzi, pretensji. Należy pomagać w tym nie tylko sobie, ale też innym ludziom, czyniąc pierwszy krok w tym kierunku. Jeśli osiągniemy sukces w tym, co robimy, to poczujemy przez cały czas zwiększające się szczęście w naszym życiu oraz w życiu bliskich nam osób.

Jako psycholog alternatywny właśnie w tym widzę swoje zadanie – przyczyniać się do rozwoju w ludziach Miłości Bezwarunkowej.

Nie należy szukać cudu w różnych miejscach, trzeba go szukać w swoim sercu!

 

Jeśli znalazłeś błąd w pisowni, powiadom nas, zaznaczając ten tekst i naciskając Ctrl+Enter.

Dodaj komentarz

avatar