Gdy nauczyciel jest rozdrażniony to należy go poprosić, żeby opuścił klasę

Planowaliśmy przeprowadzić wywiad z popularyzatorem pedagogiki humanistycznej Szałwą Amonaszwili około Dnia Nauczyciela, ale dopiero teraz udało nam się zrealizować ten zamysł. Imię tego człowieka można często usłyszeć z ust psychologów — zachwycają się nim i nawet nazywają mędrcem. Bierze on aktywny udział w projekcie „Poznaj siebie samego”, inicjatorką którego jest pierwsza dama Kazachstanu, Sara Nazarbajewa. Na ten właśnie temat, jak również na temat problemów współczesnego programu nauczania dostępnego w szkołach oraz o wychowaniu dzieci chcemy porozmawiać z tą wielce nietuzinkową osobowością. Szałwa Amonaszwili obecnie mieszka w Gruzji, ale od czasu do czasu wyjeżdża za granicę w celu przeprowadzenia tam warsztatów.

TENGRINEWS: Wiem, że był Pan w Kazachstanie i że osobiście zna Pan Sarę Nazarbajewą. Wiem też, że ma Pan swoje zdanie na temat projektu „Poznaj samego siebie”?

Szałwa Amonaszwili: Uczestniczyłem w roli eksperta podczas opracowywania tego projektu. Później zrozumiałem, że wiele z moich porad zostało pozytywnie rozpatrzonych. Stało się to podczas pewnego bardzo ważnego zebrania, które odbyło się dziesięć lat temu; moja koncepcja została przyjęta. Cieszę się, że taka wspaniała inicjatywa edukacyjna ma miejsce właśnie w Kazachstanie. Ogólnie rzecz biorąc, cały świat potrzebuje duchowego odrodzenia, odnowy. I Kazachstan daje tego dobry przykład. To właśnie tutaj trzy lata temu przeprowadzono Ogólnoświatowe Forum Duchowe. Projekt Sary Alpysownej oraz inicjatywa „Poznaj samego siebie” wskazują na dążenie Kazachstanu do zostania centrum duchowego odrodzenia planety.

Projekt Sary Alpysownej zaowocował wieloma pozytywnymi rezultatami. Po pierwsze, dzieci poznają takie pojęcia jak dobroć, miłość, współczucie, współodczuwanie, oddanie i wiara. Poznają światową kulturę duchową. Na poznawaniu jej jednak się nie kończy, dzieci również praktykują, ćwiczą swoje umiejętności w różnych sprawach oraz w rozwiązywaniu różnych zadań, które są związane z tematami duchowymi. Jest to unikatowa inicjatywa. Cieszę się, że Kazachstan daje przykład dla świata, jeśli chodzi o podobne inicjatywy. Jednak w tej chwili widzę, że jest mało takich państw, gdzie mogłoby dość do podobnego przebudzenia, widocznie jest to kwestia przyszłości. Gratuluję nauczycielom Kazachstanu oraz systemowi wykształcenia w tym kraju, gdzie doszło do takiego przełomu.

Bardzo szanuję oraz lubię Sarę Alpysownę. Często się z nią spotykam i za każdym razem zachwycam się jej oddaniem sprawie, jej talentem oraz tym stopniem wiary, z którą podchodzi ona do swoich projektów.

TENGRINEWS: Na czym polega waga inicjatywy „Poznaj samego siebie”? Czy nie wydaje się Panu, że we współczesnej szkole istnieje bardzo dużo niepotrzebnych informacji?

Szałwa Amonaszwili: Tak jest w rzeczy samej. We współczesnej szkole obecnie istnieje dużo niepotrzebnej informacji, jednak brakuje tam wiedzy. Informacja nie jest jeszcze wiedzą, ale dzisiaj to właśnie informacja zajmuje dużą część całego programu szkolnego. I jest oczywiste, że natłok informacyjny przeładowuje świadomość dzieci.

Odnośnie „Poznania samego siebie” powiem w ten sposób. Jeśli chcemy wychować osobowość, a nie tylko człowieka, to powinniśmy wiedzieć, że osobowość nie może zaistnieć bez poznania samego siebie. Bez tego, jak również bez woli, bez celu, bez sensu istnienia — bez istnienia takich rzeczy nie możemy mówić o osobowości ludzkiej. Bez tych wartości człowiek nie może zostać osobowością, nawet jeśli posiadł on wszelką wiedzę dostępną na świecie.

Poznanie samego siebie jest kursem zajęć, który rozszerza świadomość, uczucia, światopogląd uczniów. Rodzice powinni się cieszyć, że ich dzieci mają możliwość tej nauki. Obecnie dochodzi do unikatowego zjawiska — przychodzą do nas dzieci nowe, których nazywają czasami dziećmi-indygo, dzieci światła albo dzieci gwiazd. Mają one znacznie większe możliwości niż dzieci, które się urodziły, powiedzmy w latach 60-70 tych. Są to dzieci szczególnego rodzaju. Poza tym postulaty psychologii po raz kolejny udowadniają, że dzieci mogą przyswoić znacznie więcej informacji przy obecności elementu rozwijającego w programie nauczania, niż to się dzieje przy zwykłym nauczaniu. W ten sposób, gdy nauczyciele będą stawiali większy nacisk na element rozwijający, to uczniowie nie będą odczuwali żadnego przeładowania materiałem edukacyjnym. Wypróbowałem to w ciągu wielu razy podczas dziesiątków lat pracy. Aktualnie również kontynuuje swoją obserwację za tymi procesami w nauce.

TENGRINEWS: Shałwa Aleksandrowicz, niedawno obcowaliśmy z kulturologiem z Kazachstanu, która podczas rozmowy o dużej ilości przemocy w społeczeństwie wysnuła przypuszczenie, że jest to związane między innymi z tym, że dzisiaj wielu ludzi nie zna sensu istnienia. Jak Pan uważa, kto powinien wyjaśniać to — rodzice, nauczyciele w szkole, czy też człowiek sam powinien znaleźć swoje przeznaczenie i poczucie sensu w życiu?

Szałwa Amonaszwili: Cieszę się, że Pani kulturolog doszła do takich wniosków. W rzeczy samej jedną z przyczyn obecności przemocy na świecie, a do tego dochodzi również w szkole, jest to proces autorytatywny — jest właśnie wyzbycie się życia duchowego i życie bez sensu. Jestem głęboko przekonany o tym, że człowiek ma swoje przeznaczenie. Chociaż moje przekonanie wynika też z tego, że czerpię je z wielu nauk filozoficznych oraz duchowych. Człowiek posiada swoją drogę, swoje przeznaczenie, przychodzi do tego świata z pewnym celem. Ale ten cel, droga albo ten sens istnienia jest głęboko ukryty w człowieku. Żaden psycholog nie jest w stanie powiedzieć komukolwiek, na czym polega jego przeznaczenie. Możemy, powiedzmy, wyjaśnić określone skłonności człowieka, jego talenty, ale nie jesteśmy w stanie wytłumaczyć mu, na czym polega jego przeznaczenie.

Jak można pomóc człowiekowi na odkrycie w sobie takiego zrozumienia rzeczy? Tylko za pomocą nieustannego nakierowywania dzieci na świat wewnętrzny. Dla przykładu jestem zwolennikiem humanistycznej pedagogiki, samo słowo „humanistyczna„ oznacza, że mowa jest o śmiertelniku, który poszukuje w sobie samym nieśmiertelności. Nauczyciel, który pomaga dziecku poszukiwać w sobie to, co jest nieśmiertelne, szukać połączenia ze swoim duchem, szukać czegoś wyższego w sobie samym — ten nauczyciel jest właśnie tym, który prowadzi pokolenie do sensu istnienia, do zrozumienia przeznaczenia. Przyjdzie czas, być może będzie to dzisiaj, jutro, lub za kilkadziesiąt lat, gdy człowiek obowiązkowo będzie musiał się spotkać ze swoją misją. Jednak gdy ktoś nie posiada takich intencji na samym początku tej drogi, to być może przeżyje on swoje życie w ten sposób, że nawet nie będzie się zastanawiał nad swoim sensem istnienia. Niestety, obecnie w świecie wielu ludzi istnieje bez sensu, ludzie często posiadają zakłamany sens istnienia: starają się oszczędzać pieniądze, mieć domek letniskowy, auto, dobrze wyjść za mąż i tak dalej. Jednak takie cele nie wyznaczają sensu obecności człowieka na Ziemi. Istnieje taka kategoria ludzi, którzy wiedzą, z czym powinni odejść z tego świata albo co też powinni pozostawić po sobie w tym świecie. Posiadający takie dążenia człowiek nigdy nie przepadnie, osiągnie sukces w biznesie, w nauce, w sztuce — w każdej sferze życia będzie po prostu zwycięzcą.

TENGRINEWS: Według Pana jaki jest największy błąd popełniany przez rodziców w trakcie wychowywania dzieci?

Szałwa Amonaszwili: Główny błąd polega na tym, że rodzice wymagają od systemów kształcenia — od szkół, przedszkoli, i tak dalej — nie dbałości o rozwój osobowościowy swoich dzieci, a tego, żeby dzieci były naszpikowane informacjami, żeby zdawały maturę, żeby przynosiły do domu dzienniczki z dobrymi ocenami, pisały w ładny sposób, szybko liczyły oraz dobrze znały fizykę, matematykę itd. Jednak rodzice nie przejmują się moralnym wzrostem swoich dzieci, nie interesuje ich duchowy rozwój swoich dzieci, i na tym właśnie polega ich główny błąd. Wspólnota rodzicielska nie składa zamówienia dla organów oświaty, aby wychować dostojnych obywateli swojego kraju i lepszych ludzi. Rodzice powinni zrozumieć, że ich dzieci nie przyszły do tego świata po to, aby uczyć się w szkole, dostawać się na studia i tak dalej; tylko po to, aby wzmocnić swoje życiowe cele i misje. A to może nastąpić tylko wraz z moralnym i duchowym wzrostem młodego człowieka.

TENGRINEWS: W „Wikipedii” istnieje artykuł o Panu. Przytoczono tam wypowiedź jednego z Pana krytyków, który mówi o tym, że idee pedagogiki humanistycznej są podobne do ładunku wybuchowego o powolnym działaniu. Jaki jest Pana stosunek do tej wypowiedzi?

Szałwa Amonaszwili: Nie wiem, co autor ma na myśli, ale zajmujemy się pedagogiką humanistyczną w czasach, gdy społeczeństwo zarówno w Kazachstanie, jak w Rosji i w Gruzji jest dalekie od humanizmu. Dzisiaj, gdy społeczeństwo jest zmartwione wartościami materialnymi, troska o wartości duchowe jest odkładana na bok. Jednak to właśnie teraz tworzymy podstawę moralności dla młodego pokolenia, podstawę duchowości i wiary. Oczywiście, jeśli to społeczeństwo w przyszłości przejawi siebie, to będzie to rzeczywiście ładunek wybuchowy o spowolnionym działaniu, ale ta „mina” wybuchnie nie dla celów zniszczenia, tylko dla otworzenia talentu. W tym sensie niech to będzie ładunek powolnego działania. Jednak humanista nigdy nie niszczył miasta i państwa. Humanista nie tworzy bomby i ładunki wybuchowe i nie rzuca je w kierunku samolotów. Jest to całkiem inny stan ducha ludzkiego.

TENGRINEWS: Mówi Pan o takich wzniosłych rzeczach, o moralności i humanizmie, jednak możemy zaobserwować, że w 21 wieku dochodzi do wojen i konfliktów. Jaki można mieć do tego stosunek, przecież nie można nie współodczuwać z tym, co się dzieje?

Szałwa Amonaszwili: Współodczuwanie jest właśnie przejawem humanizmu. Jednak powtórzę to raz jeszcze: obecne społeczeństwo jest bardzo nastawione na zysk i nieociosane. Dla takiego społeczeństwa humanista jest niczym gorący ziemniak w ustach. Z jednej strony nie wspominać o humanizmie jest niemożliwe, dlatego ludzie mówią o humanizmie, ale jednocześnie budują przeszkody, żeby ten humanizm niezbyt przenikał przez szkolne ściany.

Ale istnieje też inna logika. Dla przykładu, jestem nauczycielem, przyprowadziliście do mnie swoje 6-letnie dziecko i prosicie mnie o pomoc w wychowaniu go. Zadaję pytanie, kogo chcecie, żebym Państwu oddał? Kogoś, kto posiadł naukę pisania, czytania, liczenia, albo też pragniecie, żeby wasze dziecko było osobą samodzielnie myślącą, twórczą (oczywiście, że człowiek twórczy również nie może być pozbawiony wiedzy). Proszę o zamówienie, czego oczekujecie ode mnie? Na pewno odpowie Pan, że chce Pan, aby to dziecko wyrosło na człowieka. Jednak przecież nie będę mówił do Pana: po co Panu humanista, skoro stan rzeczy na świecie jest taki, jaki jest? Przecież świat się zmieni. Tylko że świat nie zmieni się sam z siebie, to my powinniśmy zmienić świat przez zmianę naszej świadomości.

TENGRINEWS: Z tego, co się orientuję, jest Pan przeciwko karaniu dzieci, włączając w to kary cielesne?

Szałwa Amonaszwili: Nie jestem jedynym człowiekiem na świecie, który uważa, że nie należy karać dzieci. Karać w tym sensie, w jakim to obecnie się dzieje. Samo słowo „karać” („наказывать” – z rosyjskiego, przyp. tłumacza) – jest, ogólnie rzecz biorąc, dobrym słowem i oznacza nakazywać, wskazywać drogę, wskazywać na coś. Jednak obecnie pod tym słowem widzimy tylko i wyłącznie pozbawianie czegokolwiek lub nawet fizyczny atak na dziecko. Obecnie właśnie to nazywamy karą. Jednak, gdy wiemy, jaka jest natura dziecka, nie potrzebujemy uciekać się do takich środków. Dziecko samo z siebie chce się uczyć, chce się rozwijać, chce dorośleć, chce być wolne. Jeśli nauczyciel nie dostrzega w nim tych wartości i zmusza dzieci do nauki, to wtedy dziecko zaczyna się buntować, jego natura wszczyna bunt. A skoro dziecko się buntuje, to uważa się, że należy je ukarać. To my sami sztucznie budujemy przeciwstawianie się dzieci odnośnie procesu nauki. Należy opierać ten proces na uzgadnianiu nauki z prawdziwą naturą dziecka. Obecnie wszyscy nauczyciele mówią o tym, że znają się oni na psychologii dzieci, ale w rzeczywistości wiedzą bardzo mało na temat dzieci. Proszę dać dzieciom takie lekcje, podczas których dziecko się rozwija, osiąga wolność, dorośleje, mądrzeje i obcuje z tobą na prawach równego, proszę dać im takie lekcje i wtedy dopiero zobaczycie, że kary będą zbędne. Jednak jeśli dojdzie do takiej potrzeby, to nie będzie to kara, tylko wyraz oburzenia ducha nauczyciela, który pokłada dużą wiarę w dziecku, a ono w pewnej chwili tej wiary nie usprawiedliwia. Dlatego też nauczyciel się oburza i jest to najbardziej skrajna forma ukarania dziecka.

TENGRINEWS: W pewnym wywiadzie mówił Pan o wychowaniu za pomocą milczenia. Proszę pokrótce opowiedzieć, na czym polega ta metoda?

Szałwa Amonaszwili: Okoliczności zdarzenia powinny się ułożyć w taki sposób, żeby ta metoda była po prostu niezbędna. Powiedzmy, że dziecko w rodzinie dokonało pewnego występku i niegrzecznie odezwało się do matki. Mama może w tej chwili zaatakować dziecko, krzyknąć na nie: „Jak śmiesz tak się do mnie odzywać, zaraz przyjdzie ojciec, to mu opowiem!”, może je również pozbawić czegokolwiek. Jednak byłoby lepiej, gdyby mama, obrażona na swoje dziecko, odsunęła się od niego, usiadła gdzieś z boku i popłakała, była zasmucona lub po prostu tego dnia nie obcowała z dzieckiem. „Nie chcę z tobą rozmawiać” – będzie to lepsze, gdyż dziecko zacznie się martwić, będzie chciało obcowania. Obcowanie jest rozkoszą dla niego, a obcowanie z mamą i z ojcem dla dziecka jest światem samym w sobie. W takich wypadkach milczenie rodziców jest ważniejsze niż przeróżne krzyki pedagogiczne, kary, groźby i temu podobne metody. Milczenie często zmusza dziecko do refleksji: „Dlaczego to zrobiłem?”

Bardzo krótko wyjaśniłem to tutaj, do przeprowadzania tej techniki też jest potrzebne określone podejście psychologiczne. I w tym celu są potrzebne określone warunki, przecież milczenie w jednym przypadku może się okazać po prostu rdzą, a w innym — czystym złotem.

TENGRINEWS: Mówił Pan o błędnym przekonaniu niektórych nauczycieli, którym się wydaje, że to tylko oni mają wiedzę na temat, jaką wiedzę powinni oni przekazywać dzieciom i w jaki sposób wykładać ją w szkołach. Od czasu do czasu widzimy filmiki w internecie, gdzie nauczyciele są rozdrażnieni i stosują przemoc w stosunku do uczni i ich biją. Na pewno w takiej chwili, tacy nauczyciele w jakiś sposób usprawiedliwiają swoje zachowanie?

Szałwa Amonaszwili: Takie zachowanie nie ma żadnego usprawiedliwienia. Wiedza na temat przedmiotu jest oczywiście ważną cechą charakteru nauczyciela, jak również miłość do swojej pracy, ale najważniejszą cechą jest cierpliwość. Nauczyciel, który przejawia rozdrażnienie i brak cierpliwości stanowi siłę niszczącą w życiu dziecka. Niecierpliwość nauczyciela wywołuje jeszcze bardziej wyostrzoną niecierpliwość ze strony dziecka, chamstwo wywołuje chamstwo. W pedagogice humanistycznej istnieje prosty aksjomat: radość jest wychowywana poprzez radość, miłość poprzez miłość, cierpliwość poprzez cierpliwość, a oddanie poprzez oddanie. Innej drogi nie ma. Jeśli nauczyciel jest rozdrażniony, to należy go po prostu poprosić o opuszczenie klasy.

Rozmowę przeprowadził Renat Tashkinbajew.

Źródło

Jeśli znalazłeś błąd w pisowni, powiadom nas, zaznaczając ten tekst i naciskając Ctrl+Enter.

Dodaj komentarz

avatar