Dlaczego złe rzeczy przytrafiają się dobrym ludziom?

Dziennikarz: Dzisiejszy temat brzmi: „Dlaczego złe rzeczy przytrafiają się dobrym ludziom?”

Rami Bleckt: Jest to bardzo dobre pytanie. Wspomniała Pani wcześniej o tym, że w Chicago obecnie pada, ale mam nadzieje, że nasi radiosłuchacze nie poddają są łatwo wpływom takich drobnostek jak pogoda, bez względu na to, czy jest to pogoda dobra, czy nie.

Niezależność człowieka od okoliczności zewnętrznych jest jednym z warunków odnoszenia przez niego sukcesu, jak również posiadania zdrowia i szczęścia.

Zagadnienie „Dlaczego złe rzeczy przytrafiają się dobrym ludziom?” można rozpatrywać pod wieloma względami.

Po pierwsze, czym jest nieszczęście? Mało kto chciałby żyć w takim miejscu, gdzie wszystkie życzenia przez cały czas się spełniają, gdzie wszystko jest dobrze przez cały czas i gdzie zawsze świeci słońce. Uważa się, że jest to jeden z rodzajów piekła.

Cierpienia, zmiany i trudności wszelkiego rodzaju są potrzebne w tym świecie, gdzie obecnie istniejemy. Dzięki nim wzrastamy, rozwijamy w sobie Boskie cechy charakteru: współczucie, pokorę, cierpliwość itd. Cierpienia również pomagają nam ocenić smak życia, zrozumieć cenę „dobra”. Oczywiście, nie należy starać się niepotrzebnie przyciągać cierpienie do swojego życia.

Ludzie często popełniają błędy, bo przepełnia je pasja oraz ignorancja.

Dziennikarz: Wspomniał Pan o „pasji oraz ignorancji”. Niektórzy mogą nie do końca zrozumieć, co oznacza Pana stwierdzenie.

Rami Bleckt: W mojej książce «Trzy energie. Zapomniane kanony zdrowia i harmonii» (angielski tytuł: «The Three Energies. The Forgotten Canons of Health and Harmony») jest to zagadnienie szczegółowo wyjaśnione. Pokrótce mówiąc, ludzie popełniają błędy powodowani gniewem, żądzą i skąpstwem oraz dlatego że nasz umysł pozostaje niespokojny (nasze namiętne pragnienia są przyczyną tego niepokoju). To wszystko przyciąga jeszcze większe cierpienia do naszego życia.

Najwyższy zbudował ten świat w taki sposób, że zapewnia on wszystkie warunki potrzebne do szczęścia i poczucie komfortu wszystkim duszom, które zapragnęły żyć w tym świecie materialnym. I nawet nasz umysł, jeśli jest spokojny, daje duże poczucie szczęścia oraz błogości. Umysł jest sattwiczny, czyli z natury swojej jest on przepełniony energią dobroci.

Jeśli chodzi o stwierdzenie „dobrzy ludzie”, to wspomnę Pani, że kiedyś istniało takie powiedzenie, że „bycie dobrym człowiekiem, to jeszcze nie zawód”. Ogólnie rzecz biorąc, bycie dobrym człowiekiem jest pojęciem dosyć abstrakcyjnym. Kilka razy zdarzyło mi się, że ludzie na moich warsztatach z oburzeniem pytali: „Dlaczego tak się dzieje? Za co?”. I kilka razy musiałem zadawać to samo pytanie różnym ludziom: „Czy jesteście pewni, że przez ostatnie 10 wcieleń byliście ludźmi świętymi?”

Dziennikarz: Dobre pytanie.

Rami Bleckt: A czy jesteście pewni, że ostatnie życie przeżyliście jako osoba święta? Że ostatnie 10 lat przeżyliście w ten sposób i nie popełniliście żadnego błędu? Ostatnie 10 dni? Nikt nie był w stanie udzielić potwierdzającej odpowiedzi na to pytanie. Wszyscy nagle zaczynają rozumieć, co mam na myśli. To jest oczywiste, że wszyscy popełniamy błędy, jednak ten świat jest stworzony w taki sposób, że po pewnym czasie musimy zapłacić za nie.

Z pewnością siebie popełniamy błędy, ale musimy wiedzieć, że przyjdzie określony czas i trzeba będzie odpowiedzieć za swoje uczynki. Dla przykładu przyjrzyjmy się poziomowi fizycznemu. Czy jesteście pewni, że spożywacie tylko jedzenie naturalne, organiczne, które w dodatku jest odpowiednie dla waszego typu konstytucyjnego?

Dziennikarz: Nie.

Rami Bleckt: Ludzie często odżywiają się w sposób podobny do odżywiania się świń, zwłaszcza tak się dzieje w Stanach Zjednoczonych Ameryki. Od 70 do 90 procent pożywienia dostępnego w Stanach i Kanadzie jest jedzeniem genetycznie modyfikowanym, przepełnionym chemią, konserwantami, chemicznymi wzmacniaczami smaku itd. Człowiek, który spożywa ten szajs, nie może być zdrowy z założenia, ale ludzie przyzwyczaili się do tego, jest im trudno odmówić spożywania takiego jedzenia. A więc w wypadku, gdy przychodzi choroba, należy ją przyjąć i nie narzekać: «Jestem dobrym człowiekiem, dlaczego więc Bóg tak ciężko mnie doświadcza?»

Czy każdy z nas wykonuje jakiekolwiek ćwiczenia fizyczne? Kilka razy byłem w szpitalach w różnych krajach i widziałem, do jakiego stopnia są one wypełnione po brzegi pacjentami, są tam ogromne kolejki. Jednak, gdy wchodzę na basen albo na siłownię, widzę tam znacznie mniej ludzi. Dlatego chcąc prowadzić zdrowy tryb życia, należy dbać o swoje zdrowie, wykonywać ćwiczenia fizyczne na łonie natury, uprawiać jogę, praktykować jakikolwiek rodzaj medytacji, właściwie się odżywiać, regularnie oczyszczać ciało z toksyn. Wtedy 95-98 procent chorób przestanie istnieć. Ale ilu z nas postępuje w ten sposób? Jeśli nie przestrzegamy zdrowego trybu życia, należy przyjąć cierpienia, gdy przychodzą one do nas. Albo przynajmniej nie obwiniać o to Boga i Wszechświat.

Dziennikarz: Dziękuję bardzo, Rami. Mamy pierwszy telefon w studio, proponuję wysłuchać: «Przed chwilą powiedział Pan o tym, że należy być niezależnym od warunków zewnętrznych, ale jak mają się zachować ludzie, którzy trafili wprost w oko cyklonu? Warunki życiowe, w których się akurat znaleźli, są tym cyklonem. W jaki sposób człowiek ma być niezależny od tego cyklonu, jak ma postępować i podejmować jakiekolwiek decyzje? I w jaki sposób można było tego uniknąć?».

Rami Bleckt: Dziękuję za bardzo dobre pytanie. Czasami zdarzają się takie sytuacje, kiedy na poziomie zewnętrznym nic nie możemy zrobić, ale na polu wewnętrznym zawsze mamy wybór, możemy w taki lub inny sposób odreagować na zaistniałą sytuację. Możemy dla przykładu, znajdując się w oku cyklonu, mocno się wystraszyć i z przerażeniem w oczach wyskoczyć na ulicę. Możemy również, zachowując w nas miłość i spokój, podjąć pewne działania na poziomie zewnętrznym albo po prostu przyjąć zaistniałą sytuację. Nie zawsze mamy wybór odnośnie swojej zewnętrznej reakcji na wydarzenia. Czasami okoliczności losu faktycznie są w pewnym stopniu silniejsze od nas, zwłaszcza jeśli są to klęski żywiołowe. Zawsze jednak mamy wybór odnośnie swojej reakcji na sytuację.

Najważniejszy jest nasz stan świadomości tu i teraz. I jeśli nasz stan świadomości w chwili tu i teraz jest właściwy, to będziemy w stanie podejmować poprawne decyzje i będziemy wiedzieli, w jaki sposób się zachować stosownie do sytuacji. Możemy nawet zmieniać wszystko dookoła nas dzięki poprawnemu postrzeganiu świata. Czasami człowiek umiera, ale jeśli odchodzi postrzegając rzeczywistość we właściwy sposób, to następne jego wcielenie będzie znacznie lepsze.

Powstaje pytanie, dlaczego określony człowiek urodził się w miejscu, gdzie zdarzają się cyklony? Jeśli od samego początku poprawnie układamy swoje życie, to zazwyczaj nie wypada nam wcielenie w takich warunkach, gdzie szaleje tornado albo istnieje jakakolwiek inna klęska żywiołowa. Ale skoro już znaleźliśmy się w takiej sytuacji, to od nas właśnie zależy, w jaki sposób wewnętrznie zareagujemy na to wydarzenie. I to właśnie na podstawie tej naszej wewnętrznej reakcji Wszechświat decyduje, czy ten nasz egzamin z życia będzie zaliczony, czy też nie. O ile się orientuję, teraz w Chicago nie ma zagrożenia tornado? Wcześniej padło pytanie odnośnie niewielkiego deszczu i Pani martwiła się, że zepsuje to nastrój słuchaczy. Mówiłem to w tym kontekście.

Dziennikarz: Tak. Ale pytanie było dobre. Rzeczywiście, niedawno w mediach pojawiło się ostrzeżenie odnośnie tornado. To chyba dlatego padło to pytanie.

Rami Bleckt: Skoro było ostrzeżenie o nadejściu tornado należy wziąć je pod uwagę i podjąć określone kroki, może nawet gdzieś wyjechać. Trzeba być proaktywnym i brać pod uwagę prawa rządzące tym światem.

Mam na myśli wewnętrzną niezawisłość od warunków zewnętrznych. Człowiek-lider bierze odpowiedzialność za swoje życie. Tylko tacy ludzie są w stanie cokolwiek osiągnąć. Zdarzają się ludzie, którzy niczego nie osiągają w swoim życiu – obwiniają oni o to każdego dookoła: rząd, tornado, pogodę, albo jeszcze coś innego. Można łatwo zauważyć, że przyciągają oni właśnie takie problemy, ponieważ nasze życie jest odbiciem tego, w co wierzymy. Przyciągamy do siebie to, co najbardziej krytykujemy, osądzamy i czego się boimy.

Człowiek-lider jest w stanie zmieniać swój los, a w kontekście tego programu – zmieniać swoją karmę. Jest to osoba, która nie jest zależna od uwarunkowań zewnętrznych, która bierze pełną odpowiedzialność za swój los. W jego leksykonie nie istnieją wyrażenia obwiniające kogokolwiek, nikogo nie obwinia i nie przybiera na siebie roli ofiary. Odgrywając ofiarę, wzmagamy oddziaływanie na nas praw karmicznych. Przyciągamy w ten sposób negatywne siły.

Dziennikarz: Bardzo dziękuję, Rami. Mamy kolejny telefon w studio: «Od jakiego wieku człowiek osobiście odpowiada za swoje uczynki i może pracować nad swoją karmą?»

Rami Bleckt: Dziękuję za pytanie. Szczerze mówiąc, istnieje kilka źródeł, które mówią różnie na ten temat – 5 lub 9 lat, ale zazwyczaj uważa się, że poczynając od okresu dojrzewania. Do tego czasu, zwłaszcza do 5-7 lat, dziecko jest mocno uzależnione od stanu umysłu i zachowania swoich rodziców. Szczególnie mocno jest uzależnione od karmy rodziców podczas ciąży matki. Kobieta w ciąży może się obrazić na kogokolwiek, i nawet jeśli dziecko początkowo miało dobry los, to jego los może ulec pogorszeniu. Lub na odwrót, matka i ojciec dziecka zaczynają intensywnie pracować nad sobą i los dziecka ulega poprawie. Pierwsze lata człowieka są mocno uzależnione od stanu umysłów jego rodziców, a także od ich zachowania. Około 12 roku życia dziecko już samo odpowiada za swoje uczynki.

Dziennikarz: Dziękuję. Mamy kolejne pytania w studio: «Mam pytanie natury bardziej globalnej. Posiadający intelekt Trzeciego Świata człowiek znajduje się na czele państwa i narzuca nam wszystkim niepotrzebne, niezrozumiałe, ale w tej chwili dla kogoś korzystne i wygodne rozwiązania. Jaką postawę przyjąć wobec niego?»

Rami Bleckt: Zrozumiałem pytanie: jeśli ludzie u władzy podejmują niesłuszne decyzje, a my cierpimy z tego powodu, to co należy robić w takiej sytuacji? Rzeczywiście, my wszyscy w taki lub inny sposób jesteśmy zależni od klasy rządzącej.

Z drugiej strony: każdy naród jest wart osoby rządzącej nim. Obecnie granice są dosyć otwarte, można zmieniać miejsce zamieszkania. Skoro jesteśmy zależni od czynów polityków, to rzeczywiście na poziomie wewnętrznym możemy przyjąć istniejący stan rzeczy. Wewnętrznie należy zawsze przyjmować wolę Boga i dostrzegać ją we wszystkim, co się dzieje. Rzeczywiście wierzący człowiek, który kocha Boga, przyjmuje Jego wolę i widzi ją we wszystkim.

Akceptacja Wyższej woli na poziomie wewnętrznym nie oznacza braku działań na poziomie zewnętrznym – należy pisać jakieś artykuły, stwarzać organizacje społeczne itd. Ale wewnętrznie ważnym jest zaakceptowanie sytuacji oraz konkretnej osoby, brak agresji.

Bardzo ważnym jest uświadomienie sobie tego, że nie jesteśmy tymi ciałami, jesteśmy duszami. Nie jesteśmy Jasiem Kowalskim z Chicago ani Rami z Kanady – to wszystko są nasze tymczasowe powłoki. W przeszłości wiele razy przechodziliśmy poprzez urodziny, zmienialiśmy swoje powłoki wiele razy, jest to bardzo tymczasowa rola. Otaczający nas świat nie powinien być wcale światem idealnym, jest on swojego rodzaju więzieniem, do którego trafiliśmy, bo musimy pracować nad zmianą samych siebie. Tutaj każdy człowiek włączając w to przedstawicieli władzy, jest naszym Nauczycielem, najważniejszym zadaniem którego jest przybliżenie nas do Boga, a nie dodawanie większej dawki komfortu do naszego materialnego istnienia.

W świecie materialnym nigdy tak nie jest, że nasz umysł jest całkowicie zadowolony ze wszystkiego i ze wszystkich (tak mają tylko święci oraz ludzie wzniesieni). Nawet jeśli nasz umysł odczuwa zadowolenie, trwa to tylko przez krótki okres. Ale im bardziej niezmącony jest nasz umysł, im spokojniejsi będziemy, tym w większym stopniu możemy wpływać na warunki zewnętrzne.

Formuła jest prosta – na poziomie wewnętrznym przyjmujemy każdy rozwój wydarzeń i nie powinniśmy mieć w sobie żadnej agresji w kierunku osoby rządzącej. Nie mamy też przesadnego przywiązania do bliskich nam osób – we wszystkich należy widzieć Boga. Oczywiście, że jest to niesprawiedliwe na poziomie zewnętrznym – gdy cierpią dzieci i kobiety na przykład – należy coś robić i ich bronić. Ale w sercu należy zachować spokój oraz miłość.

Nawet znajdując się w skrajnie trudnych sytuacjach życiowych, człowiek rzeczywiście wierzący przyjmuje i dziękuje Bogu na poziomie wewnętrznym. Tak, czasy zawsze są trudne. A jak się żyło podczas drugiej wojny światowej, ile cierpienia wypadło naszym babciom oraz dziadkom? Ich sytuacja zapewne była jeszcze trudniejsza.

Dziennikarz: Poznajemy poprzez porównanie. Chciałabym, żeby lato było cieplejsze… Niedawno rozmawiałam z pacjentem, który często bywa na Alasce. Powiedział, że na Alasce z kolei jest ciemno i bardzo zimno od września do maja. Chicago w porównaniu z Alaską jest istnym rajem. Wtedy właśnie pomyślałam sobie, że tutaj, w Chicago, jest bardzo dobrze! Należy cenić to, co się ma.

Rami Bleckt: Oczywiście ma Pani rację. Wiele ludzi traci wiele energii i czasu na odczuwanie pretensji do świata. Gdybyśmy tylko potrafili odczuwać większą wdzięczność do Boga za wszystko, co jest, również za ten deszcz… Proszę sobie wyobrazić, że w Chicago nie będzie więcej deszczu – wszystkie drzewa umrą, będziecie musieli żyć na pustyni. Należy więcej dziękować!

Dziennikarz: Tak, rzeczywiście, jest to chyba złota mantra dla odczuwania szczęścia. Mamy kolejny telefon: «Po pierwsze – bardzo dziękuję. Dzisiaj jest bardzo, ale to bardzo ciekawa audycja. Czasami jestem wielce sceptyczna, ale muszę powiedzieć, Rami, że wyczuwam niezwykle ciepłą energię, która emanuje od Pana. Wszystko, co Pan teraz mówi, jest słuszne. Dziękuję Panu za Pana mądrość, za intelekt oraz za to, że opowiada Pan o rzeczach bardzo słusznych i duchowych. Bardzo Panu dziękuję!»

Dziękuję bardzo, mamy kolejny telefon w studio: «Przed chwilą powiedziała Pani o tym, jak się mieszka na Alasce w porównaniu z klimatem w Chicago. Powiedziałbym do tego człowieka, który był na Alasce, że w porównaniu z rosyjską Kołymą (wyspa podbiegunowa – przypomnienie tłumacza), mieszkasz w raju, nawet nie możesz sobie wyobrazić tego koszmaru, jaki się dzieje w regionie Magadan. Wszystko jest na tyle subiektywne w tym świecie, że nawet trudno w to uwierzyć. Nawet gdy coś mocno boli, to każdy człowiek odczuwa ten sam ból inaczej».

Dziękuję bardzo. Jest to bardzo dobry komentarz do tego, o czym wcześniej rozmawialiśmy: o wadze odczuwania wdzięczności, o wadze doceniania każdej chwili. Proponuję rozwinąć ten temat. Rami, co Pan na ten temat sądzi?

Rami Bleckt: Można w pewien sposób powiązać dwa ostatnie telefony – kobieta zadzwoniła, podziękowała; natomiast w głosie mężczyzny dało się odczuć pewne pretensje do świata.

Na wyspie Kołyma jest źle; tornado – też złe. Wie Pan, że ktoś czasami potrzebuje przejść przez Kołymę, żeby w swoim życiu zrozumieć pewne rzeczy.

Bardzo dobrze pamiętam, jak około dwunastu lat temu udzielałem konsultacji w Izraelu pewnej kobiecie. Była to dla mnie bardzo znacząca lekcja. Ta kobieta doświadczyła bardzo ciężkich lekcji życiowych – opisywała mi je przez około pół godziny. Słuchałem jej ledwo powstrzymując łzy: spotkała się z życiem na emigracji, urodziła niepełnosprawne dziecko, przeżyła rozstanie z mężem, wychowała to dziecko sama i czasami nawet brakowało jej środków na zakup jedzenia, gdyż opieka nad chorym dzieckiem wymagała 80% jej czasu. Odmówiono jej zasiłku, więc nie miała innej opcji tylko wybierać jedzenie ze śmietnika. Później spaliły się jej dokumenty, dopadły ją przeróżne chroniczne schorzenia, a przyjaciele i krewni nie byli w stanie jej pomóc… Trudno wyobrazić sobie bardziej skomplikowane życie. Mimo to ta kobieta pod koniec swojej wypowiedzi powiedziała mi: «Rami, mam w tej chwili 50 lat i nie wyobraża Pan, jak bardzo jestem Bogu wdzięczna za to wszystko, bo przez te 16 lat zrozumiałam wiele rzeczy. Zaczęłam zgłębiać bardzo głębokie, mądre książki i zrozumienie ich treści przychodzi mi z lekkością». Ta kobieta bardzo urosła w duchu przez te wszystkie lata; znajdował się przede mną gigant Ducha.

W koncepcji materialnej, kiedy zniżamy się do poziomu, który można określić słowami: «Jestem tym ciałem» wszystko jest bardzo proste: Szatan zsyła nam choroby i cierpienia, a Bozia daje uzdrowienie. Należy zrozumieć, że przychodzimy tutaj po to, żeby się nauczyć Miłości Bezwarunkowej. W tym tymczasowym świecie nie istnieje żadnego innego sensu. Te problemy, które 10 lat temu wydawały się nam ważne, teraz mogą się nam wydać śmieszne i zazwyczaj takie właśnie są. Jedyne, co się liczy, to jest nasze odczuwanie Miłości Bezwarunkowej.

Ta kobieta we właściwy sposób przeszła przeznaczone dla niej lekcje życiowe. Doświadczyła około 15-20 bardzo ciężkich prób życiowych, ale później (po tym, jak w odpowiedni sposób odrobiła swoje lekcje) doświadczyła głębokich realizacji i olśnień duchowych! Czym są te 15-20 lat z pozycji wieczności? Niczym. Przychodzimy do tego świata, żeby się uczyć. Tak, to prawda, niektóre dusze potrzebują bardziej trudnych lekcji niż inni tylko po to, żeby zrozumieć dosyć oczywiste rzeczy i później zacząć realizować tę wiedzę. Ktoś inny ma łatwiej; może tylko coś usłyszeć i od razu zaczyna postępować w słuszny sposób.

Proszę skoncentrować się na odczuwaniu wdzięczności, widząc we wszystkim lekcję życiową. Nie należy zadawać pytania z pretensją w głosie: «Za co mnie coś takiego spotyka?», proszę zamienić to pytanie na «Dziękuję, Boże! W jakim celu zsyłasz mi taką lekcję? Czego mam się nauczyć dzięki niej?».

W szkole nie było łatwo. Chyba jeszcze pamiętacie te czasy kiedy siedzieliśmy w ławkach i uczyliśmy się. Zwłaszcza w szkole radzieckiej rzeczywiście dużo wymagało się od ucznia. Z utęsknieniem oczekiwaliśmy nadejścia wakacji. Czasami nauczyciele byli bardzo wymagający względem nas, ale właśnie dzięki temu później byliśmy w stanie cokolwiek w życiu osiągnąć. Byli też tacy, którzy nie chodzili do szkoły i robili to, co im się żywnie podoba. Gdzie są teraz? Wielu z nich jest teraz w więzieniu albo stali się bezdomni.

Są to wszystko stanowiska obierane przez nasz umysł: że w tym świecie istnieją rzeczy dobre i złe. To prowadzi do naszej degradacji, gdyż im więcej mamy w sobie pretensji, tym bardziej to oznacza, że nie przeszliśmy przeznaczonej nam lekcji życiowej we właściwy sposób i że ta lekcja wcześniej czy później znów się powtórzy w naszym życiu.

Na Kołymie. Dlaczego znaleźliśmy się właśnie tam? Podobno w 1937 roku wielu ludzi zesłano na Kołymę, ale jeśli zagłębimy się w ten temat, to się okaże, że duży odsetek wśród zesłańców stanowili ci, którzy w 1917 roku byli odpowiedzialni za karanie oficerów białej gwardii i rozstrzeliwanie elity tego narodu. Dlatego obecność na Kołymie to też w pewnym stopniu oddziaływanie prawa karmy. Nikt w tym świecie nie cierpi bez przyczyny. Możemy się pomylić, przekroczyć prędkość i może się tak stać, że policjant tego nie zauważy. Jednak nie możemy ukryć żadnego naszego czynu od woli Najwyższego w tym świecie, nawet źdźbło trawy nie poruszy się bez Jego przyzwolenia. Wszystkie nasze uczynki są rejestrowane i wcześniej czy później będziemy musieli odpowiadać za nie poprzez dobre lub złe reakcje. To też należy zaakceptować, bo ogólnie rzecz biorąc, to wszystko istnieje po to, aby nas przybliżyć do tego niekończącego się stanu błogości.

Dziennikarz: Bardzo dziękuję, Rami. Odpowiedział Pan na moje następne pytanie: jak w odpowiedni sposób przyjmować trudne sytuacje życiowe. Wydaje mi się, że zrozumienie i akceptacja są tutaj kluczowe. Kiedy spotykamy się z trudnościami w swoim życiu nie należy pytać: «dlaczego?», tylko zapytać samego siebie: «czego mogę się nauczyć w zaistniałej sytuacji oraz jak należy poprawnie się zachować?»

Rami Bleckt: Tak, wiele zależy również od stopnia rozwoju świadomości człowieka, od tego, na ile spokojny jest jego umysł. Im więcej egoizmu ma w sobie człowiek, tym bardziej jest zawistny, skąpy oraz tym bardziej ma niespokojny umysł. Najmniejsza drobnostka będzie mu się wydawała wielkim cierpieniem. Dla przykładu taki człowiek może dostać zawału z powodu tego, że ukradli mu 100 dolarów. Nagle zaczyna padać – och, jak jest źle. Upał – och, znowu te upały, koszmar! Taki człowiek przez cały czas odczuwa pretensje.

Ktoś inny, kto progresuje na drodze ducha przez cały czas odczuwa wdzięczność, nie martwią go już żadne problemy, z jego życia znikają pretensje oraz osądzanie innych ludzi. Co najważniejsze, znikają przywiązania oraz zależność od tego świata. Im bardziej jesteśmy przywiązani do tego świata, im bardziej żyjemy tymi przywiązaniami, tym większe odczuwamy cierpienie i trapią nas przeróżne strachy.

Dlatego jednym z najważniejszych moich wezwań w kierunku samego siebie oraz do naszych słuchaczy jest: proszę pracować nad zmianą swojego charakteru, wyzbywać się egoizmu, bezinteresownie służyć innym ludziom nie oczekując niczego w zamian, zgłębiać przesłania światłych mędrców oraz częściej wyrażać swoją wdzięczność, dostrzegając Boga we wszystkich i we wszystkim.

Przyniesie to nam ogromne wewnętrzne poczucie spokoju oraz błogości; wiele cierpień przestanie wydawać się nam tak naprawdę cierpieniem. Jeśli spojrzeć na zagadnienie cierpienia trochę głębiej, to stanie się jasne, że źródłem wszystkich cierpień jest nasz własny umysł. Gdy nasz umysł jest spokojny, to możemy nawet nie zauważyć bólu fizycznego.

Dziennikarz: Dziękuję bardzo. Mamy telefon w studio: «Rami, bardzo chciałbym usłyszeć Pana zdanie. Skąd pochodzi zwyczaj nadawania ludziom osobistych imion oraz jaki wpływ mają one na los ludzi?

Rami Bleckt: Co ma Pan na myśli, mówiąc «osobiste imiona»?

Dziennikarz: Myślę, że chodzi tu o związek imienia człowieka z jego karmą, ale zanim odpowiesz na to pytanie, chciałam dodać mały komentarz odnośnie poprzedniej wypowiedzi.

Mówiliśmy o wadze przyjmowania trudnych sytuacji życiowych z miłością, że to jest niezmiernie ważne w rozwoju osobistym. Wydaje mi się, że ważnym jest widzieć przykłady takiej postawy w życiu codziennym. Mam pewną bardzo uduchowioną przyjaciółkę, której osoba zawsze wzbudzała we mnie zachwyt. Jest kapelanem w szpitalu, pomaga wszystkim chorym i umierającym ludziom. Jest chrześcijanką, ale zgłębia wszystkie inne tradycje duchowe. Całkiem niedawno stwierdzono u niej trzy różne nowotwory, musiała poddać się poważnej operacji, podczas której usunięto jej wszystkie organy rozrodcze. Często do niej przyjeżdżam, jej pogodny stan ducha mnie wspiera i inspiruje. Moja przyjaciółka jest zawsze za wszystko wdzięczna. Przyjmuje swoją chorobę jako nowy krok na drodze zgłębiania samej siebie, jako nowy stopień rozwoju. Mam żywy przykład tego, że tacy ludzie rzeczywiście istnieją wśród nas. To są ludzie, którzy nawet w najtrudniejszych sytuacjach życiowych wydają się być szczęśliwi i wdzięczni, emanują mądrością. Coś takiego zdecydowanie istnieje i możemy się wiele nauczyć od takich ludzi.

Rami Bleckt: Tak, mógłbym też przytoczyć wiele podobnych przykładów. Ludzie silni dzięki cierpieniom hartują się jeszcze bardziej, a słabi opuszczają się na coraz to niższy poziom.

Dziennikarz: Dziękuję. Padło pytanie wcześniej: «Jak nasze imię wpływa na naszą karmę?»

Rami Bleckt: Pytanie brzmiało, nie jak imię wpływa na karmę, tylko skąd pochodzi zwyczaj nadawania ludziom imion.

Dziennikarz: Tak, chyba właśnie tak.

Rami Bleckt: Nie do końca zrozumiałem to pytanie, ale każdy naród ma w zanadrzu swoje opowieści i mity odnośnie tego, skąd się biorą nazwy własne. Dla przykładu Indianie Amerykańscy nadają imiona zgodnie z cechami charakteru, które określona osoba posiada albo do kogo taka osoba jest podobna: Biały Koń, Dmący Wiatr itd. Ogólnie rzecz biorąc, w cywilizacji zachodniej imiona są nadawane dosyć bezmyślnie i nic szczególnego nie oznaczają. W cywilizacji wedyjskiej oraz w buddyzmie nadawano imię zgodnie z kartą natalną człowieka.

Dziennikarz: Chodzi o astrologiczną kartę, o moment urodzin, czy tak?

Rami Bleckt: Tak, zgodnie z momentem narodzin. Bo imię ma dosyć mocny wpływ na nas. Bardzo mocno wyznacza naszą energetykę, tak to nazwijmy. Imię i nazwisko to są dosyć ważne rzeczy, zwłaszcza dwie pierwsze litery imienia mają szczególne znaczenie. Dawniej, w tradycjach bardziej uduchowionych nadawano imiona świętych albo imiona uduchowionych, czystych, rozwiniętych osobistości.

W tradycji żydowskiej często dziecku nadaje się imię jego babci albo dziadka. Nie zawsze jest to dobre rozwiązanie. W Izraelu miałem okazję zaobserwować wiele przypadków, gdy dziecku nadano w ten sposób imię i później taka osoba często doznawała ciężkich lekcji od losu, bo człowiek pobiera część energii, część karmy tej osoby, na cześć której nadano mu imię. Należy być ostrożnym w tej kwestii. Najlepszym rozwiązaniem moim zdaniem jest nadawanie imienia uduchowionych osób, imienia bohaterów biblijnych lub imienia zaczerpniętego z tradycji wedyjskiej. Imię też jest nośnikiem określonych wibracji. Jeśli nazywamy dziecko imieniem Boskim, to człowiek oczyszcza się za każdym razem kiedy jego imię jest wywoływane albo kiedy sam je wypowiada. Mam nadzieję, że odpowiedziałem wyczerpująco na to pytanie.

Dziennikarz: Mamy kolejny telefon w studio: «Rami, proszę o odpowiedź – jak zachować spokój umysłu w niezbyt przyjaznych warunkach? Jestem człowiekiem w mniejszym lub większym stopniu silnym i zazwyczaj mam spokojny umysł. Ale w sytuacjach ekstremalnych, które niestety zdarzają mi się często, bo zajmuję się medycyną, podczas spotkania z trudnym klientem albo z trudnym człowiekiem całkowicie tracę spokój umysłu. Jaką poradę mógłby Pan dać ludziom z podobną wrażliwością na otoczenie?»

Rami Bleckt: Dziękuję. Dobre pytanie. Wydaje mi się, że większość ludzi w podobny sposób reaguje na otoczenie. Dobre jest to, że przez większość czasu Pana umysł jest spokojny. Wydaje mi się, że tylko ludzie święci oraz uduchowieni jogini i mędrcy przechodzą przez czasy kryzysu oraz potrafią obcować z trudnymi ludźmi w całkowicie spokojny sposób. Wynika z tego, że musimy być bliżej takich osób. Kim jest osoba wzniesiona? To ktoś taki, kto jest przepełniony Miłością do Boga. A czym jest Bezwarunkowa Miłość do Boga? To dostrzeganie Go wszędzie i we wszystkim.

W Wedach jest napisane, że poziom Duchowy polega na rozwijaniu miłości do Boga, którego dostrzegamy wszędzie. Dla przykładu, kiedy przychodzi do Pana pewien trudny klient, to proszę pomyśleć, że przyszedł do Pana sam Bóg! Wtedy nasz stosunek do takiego człowieka będzie oparty na wewnętrznym poszanowaniu tego człowieka. Jeśli chodzi o reakcje na polu zewnętrznym, to można przecież poprosić człowieka o opuszczenie pokoju albo też o zniżenie tonu, jeśli taki klient jest zły albo krzyczy na nas. Kiedy zaczynają się nasze problemy? Kiedy myślimy, że «och, powiedział, że jestem głupia» albo popatrzył na mnie w dziwny sposób. Powiedział, to powiedział, trudno, nic strasznego się przecież nie stało. Należy być bardziej elastycznym wewnętrznie. Kiedy widzimy w każdym człowieka Boga i nasze relacje z ludźmi są przepełnione miłością, zaczynają się dziać wielce ciekawe rzeczy.

Przeważająca część ludzi zaczyna zmieniać swój stosunek do nas. Zresztą, na pewno też zauważyliście, że w szkole, w instytucjach edukacyjnych, w zakładach pracy do każdego człowieka jest inny stosunek. Kierownik może z niewyjaśnionych przyczyn mieć dobry stosunek do jednego pracownika i całkiem inny stosunek do drugiej osoby. I nie chodzi tylko o stosunek do nas kierownika, inni pracownicy też mogą mieć różny stosunek. Relacje z ludźmi zależą od wewnętrznego stanu naszej świadomości. Jeśli wasz stosunek do otoczenia jest przepełniony miłością oraz pragnieniem służenia wszystkim, jeśli niezbyt wybrzuszacie swoje ego, to zobaczycie, że większość problemów można rozwiązać w bardzo łatwy sposób.

Z drugiej strony, rzeczywiście żyjemy w świecie, gdzie jest dużo egoistów oraz ludzi zawistnych. Jeśli pracujecie w gronie takich ludzi, to należy po pracy wziąć prysznic, uspokoić umysł, czytać święte pisma, nucić mantry albo się pomodlić. Gdy zdarzy wam się obcować z trudną osobą, to nie należy patrzeć jej prosto w oczy, bo podczas patrzenia w źrenice innego człowieka dochodzi do wymiany energiami. Można skierować swoje spojrzenie w obszar u nasady nosa, pomiędzy oczami. Kiedy taki człowiek cokolwiek mówi, to należy po prostu być świadomym chwili, swojego oddechu oraz życzyć rozmówcy Miłości Bezwarunkowej.

W jaki sposób można szybko uspokoić swój umysł i wrócić do stanu «tu i teraz»? Proszę obserwować swój oddech, bo nasz umysł się uspokaja, gdy obserwuje oddech. Wystarczy, że będziecie wysyłali Miłość Bezwarunkową w kierunku takiego człowieka oraz będziecie go słuchali bardzo uważnie. Zobaczycie, że energia niepokoju zniknie.

Pewien człowiek, który przez wiele lat zajmował się przeróżnymi praktykami wedyjskimi, powiedział mi: «Często wdawałem się w kłótnie z rozmówcą, dopóki nie dowiedziałem się o tej zasadzie Psychologii Wschodniej. Niedawno moi rodzice zaczęli wypowiadać mi żale o to, że nie zdałem na studia i zamiast tego wyjechałem do Indii. Zacząłem ze spokojem przyjmować tę sytuację, wysyłałem im miłość. Zauważyłem, że ich krzyki trwały maksymalnie dziesięć minut, później rodzice nawet mnie przeprosili. Po jakimś czasie przestali złościć się na mnie, w naszych relacjach pojawiło się więcej wzajemnego szacunku».

Jeśli wewnątrz nas nie ma agresji, chęci przeciwstawiania się czemukolwiek, to energia rozmówcy przepełnionego agresją przechodzi obok nas i nie jest wzmagana naszymi wibracjami.

Gdy zdarza wam się, że ktoś zagniewany przychodzi i krzyczy coś do was, a wy zniżacie się do jego poziomu i też wpadacie w gniew, oznacza to, że przegraliście tę potyczkę. Ale jeśli swoim wewnętrznym spokojem zdołaliście w pewien sposób wpłynąć na niego, to zobaczycie, że większość ludzi będzie również obcowało na waszym poziomie i większość waszych problemów zniknie. To tak w skrócie. Mam nadzieje, że odpowiedziałem na zadane pytanie?

Dziennikarz: Dziękuję bardzo, Rami, myślę, że tak. Mamy jeszcze jedno pytanie: «Mam pytanie odnośnie nadawania imion. Chciałabym opisać swój przykład, bo interesuje mnie zdanie Rami na ten temat. Zgodnie z tradycją rodzinną nazwano mnie imieniem na cześć mojej babci, ale miała ona bardzo ciężkie życie. Zginęła podczas bombardowania miasta, z całej rodziny przeżył tylko mój ojciec. Wiedziałam historię mojej babci i nigdy mi się nie podobało moje imię. Przy pierwszej okazji zmieniłam je. Jak to może wpłynąć na mój los?».

Rami Bleckt: Ogólnie rzecz biorąc, myślę, że jest to zmiana na lepsze, ale to zależy też od tego, jakie jest to nowe imię. Kiedy w takich wypadkach dochodzi do zmiany imienia, to proszę zwrócić się w myśli do swojej babci: «Babciu, bardzo cię kocham i szanuję. Bardzo mi przykro, że spotkał Cię taki los. Podjęłam decyzję o zmianie imienia». Proszę się z nią skontaktować, bo z duchem babci można konwersować. Wszyscy jesteśmy mocno powiązani z naszymi bliskimi oraz z poprzedzającymi nas pokoleniami w sposób energetyczny, duchowy. Dlatego proszę porozmawiać z babcią, poprosić o przebaczenie i błogosławieństwo na to, żeby zmienić imię. Ogólnie rzecz biorąc, los człowieka ulega zmianie, gdy zmienia on swoje imię. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy zmianie ulegają pierwsze dwie litery imienia, bo gdy dwie pierwsze litery zostają te same, los człowieka raczej się nie zmienia. Czy są jeszcze jakieś pytania?

Dziennikarz: Dziękuję bardzo, Rami. Powiedziałeś przed chwilą coś takiego, co bardzo mną poruszyło, że należy poprosić o przebaczenie oraz o błogosławieństwo. W kulturze wedyjskiej istnieje zasada głosząca, że należy codziennie prosić bliskie nam osoby, jak również naszych przodków o przebaczenie i błogosławieństwo. Daje to bardzo ważne zrozumienie tego, że nie istniejemy w oderwaniu od naszych przodków, że są jeszcze rodzice i przodkowie, którzy też są z nami bardzo mocno połączeni. Możemy przez cały czas otrzymywać od nich błogosławieństwa, dzięki czemu nasze życie stanie się znacznie bardziej znaczące.

Rami Bleckt: Jeśli chodzi o proszenie przebaczenia u bliskich nam osób, to nie jestem pewny na sto procent, że tak właśnie należy czynić…

Błogosławieństwo bliskich nam osób i nauczycieli było powszechnym zjawiskiem nie tylko w kulturze wedyjskiej. W wielu tradycjach duchowych, włączając w to tradycję Judaizmu, Chrześcijaństwa, Islamu i wielu innych religii, proszenie o błogosławieństwo było powszechne. Proszenie błogosławieństwa od rodziców jest szczególnie wskazane dla wszystkich tych, którzy zawierają węzy małżeńskie. Rodzice powinni na głos powiedzieć, że błogosławią was na ten związek, obyście mieli zdrowe dzieci itd. Błogosławieństwo rodziców jest bardzo ważne. Trudno jest znaleźć długotrwałe szczęśliwe związki małżeńskie, jeśli rodzice nie wyrazili na to swojej zgody, nie życzyli swoim dzieciom szczęścia. We wszystkich wcześniejszych kulturach rodzice zawsze pomagali w organizacji ślubu oraz udzielając błogosławieństwa młodej parze i dlatego też po części nigdy wcześniej nie było rozwodów.

Dziennikarz: Dziękuję. Proszę jeszcze o poruszenie tematu: «Jak można zmienić swój los, czy to w ogóle można zrobić i jeśli tak, to w jaki sposób?»

Rami Bleckt: Spróbuję krótko odpowiedzieć na ten temat. Na mojej stronie (www.bleckt.com – przypomnienie tłumacza), w rozdziale «Prezenty» znajduje się artykuł na ten temat. Artykuł ten jest przedłużeniem mojej książki «Podróże w poszukiwaniu sensu istnienia», w książe to zagadnienie jest rozpatrywane bardziej szczegółowo.

Nasz los zależy od poziomu naszej świadomości. Im niższa jest forma rozwoju świadomości, tym bardziej prymitywna jest forma życia określonej żywej istoty, tym trudniej jest jej zmienić swój los. Im wyżej jest rozwinięta świadomość, tym mniej taka istota ma w sobie egoizmu, tym umysł jest bardziej spokojny, tym bardziej taki człowiek żyje chwilą obecną «tu i teraz», i tym więcej służy innym w sposób bezinteresowny. Co najważniejsze, im więcej jest miłości bezwarunkowej w sercu człowieka, tym więcej jest mu danych możliwości, i w tym większym stopniu taki człowiek staje się współtwórcą.

Czyli w pewnym stopniu człowiek upodabnia się Twórcy; zresztą my wszyscy jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga. Chodzi przede wszystkim o duchowe rozumienie tego zagadnienia. Właśnie dlatego, będąc współtwórcami, możemy z łatwością modyfikować swój los, jak również los całej cywilizacji. Właśnie w tym kontekście powiada się, że jeden święty może uratować całe miasto. W niektórych tradycjach mówi się, że jeden święty może uratować cały kraj.

Od czego można zacząć zmienianie swojego losu, na poziomie zwykłego człowieka? Psychologia Wschodnia, a dokładniej Psychologia Wedyjska, mówi o tym, że zmiana zaczyna się od dwóch najważniejszych rzeczy:

Po pierwsze – kontrola swojego języka, czyli kontrola mowy oraz sposobu odżywiania się.

Należy mówić w sposób świadomy, uważnie oraz umieć słuchać innego człowieka. Napisałem książkę na ten temat, nosi tytuł: «Alchemia obcowania». Nie tworzymy złej karmy w chwili, gdy jesteśmy świadomi sposobu, w jaki mówimy. Często jest tak, że coś klapniemy i przez to przyciągamy do siebie niepotrzebne nam wydarzenia.

Drugie – to kontrola języka jeśli chodzi nasz sposób odżywiania się. Większość ludzi na Zachodzie odżywia się w sposób podobny do świń. Spożywają produkty, które są energetycznie zanieczyszczone, przepełnione chemikaliami, całkowicie nie biorąc pod uwagę pory dnia, ani rytmu natury.

Na przykład, pizza w ogóle nie nadaje się do spożywania. Jest to biały chleb z roztopionym serem, są to niepasujące do siebie produkty, plus dodatki chemiczne oraz drożdże. Ale nauczono nas odżywiać się w sposób niewłaściwy i wzmacniacze smaku zamieniają ludzi w niewolników.

Wielkie koncerny spożywcze wiedzą o tej zasadzie: «Jeśli chcesz zamienić ludzi w świnie i sprzedawać im później wszystko, co tylko chcesz, to należy zepsuć ich upodobania gastronomiczne, sprowadzając je do poziomu bardzo prymitywnego».

Ludzie, chcący zmienić swój los powinni odżywiać się poprawnie. Oczywiście, bardzo ważnym też jest wyrzeczenie się zjadania trupów w jakiejkolwiek postaci, albo przynajmniej zmniejszenie ich ilości. Nigdy w historii ludzkości nie było takich czasów, żeby ludzie spożywali trupy, czyli to, co się nazywa mięsem teraz 2-3 raza dziennie. Tym bardziej że obecnie zwierzęta są męczone, wstrzykuje im się hormony i antybiotyki. Później do tego jeszcze wstrzykuje się kolejne 40 składników tylko po to, żeby mięso mogło być długo przechowywane, żeby miało ładny czerwony kolor itd. Człowiek, który to wszystko spożywa i chce zmieniać swój los, nie jest w stanie niczego zmienić.

Drugim niekorzystnym produktem jest biały cukier, który jest po prostu pewnym środkiem chemicznym. Należy zamienić biały cukier na coś innego, w tej chwili jest dodawany prawie wszędzie. Od razu wstrzymuje on i narusza wymianę materii człowieka oraz jego układ trawienny.

Widziałem wielu czystych, uduchowionych ludzi, którzy byli chorzy na raka. Zacząłem badać sposób odżywiania się i zrozumiałem, że wielu z nich odżywiało się niewłaściwie. Myślą, że to jest mniej ważne, bo przecież się modlimy, służymy innym ludziom. Ale istnieją prawa natury, których nikt jeszcze nie był w stanie pokonać.

Jeśli służycie innym ludziom i na przykład rozwozicie jedzenie i pieniądze dla biednych, ale zamiast benzyny napełniliście bak moczem młodego prosiaka albo nawet benzyną, ale bardzo złej jakości, to wasze auto się zepsuje bez względu na to, jak dobre są wasze uczynki.

Nasz los ulega poprawie, gdy trzymamy swój język na wodzy, czyli odżywiamy się w sposób świadomy, jemy odpowiednie dla nas produkty, które dokładnie przeżuwamy (najlepiej 32-50 razy). Najlepszym sposobem odżywiania się jest nie tyle jedzenie wegetariańskie, co spożywanie produktów niepoddanych obróbce termicznej (powyżej 40 stopni). Takie produkty są przepełnione praną, energią życia. Około 60 procent naszego pożywienia powinno być pochodzenia organicznego (bio), chodzi o warzywa oraz owoce. Nasz system odpornościowy ulega znacznemu osłabieniu, gdy jedzenie organiczne stanowi mniej niż 60 procent naszego pożywienia. A gdy tak się dzieje, dosięgają nas przeróżne choroby. W takiej sytuacji, o jakiej zmianie losu może być mowa? Dlatego zdrowe odżywianie oraz zdrowy tryb życia jest kluczowe.

Po drugie – kontrola genitaliów, albo chociażby niezamienianie się w ich niewolnika.

Obecnie dzieci, zwłaszcza w krajach Skandynawskich oraz w Europie Zachodniej, są poddawane ogromnej kampanii promującej nierząd i rozpustę. Dzisiaj właśnie czytałem raport napisany przez lekarzy skandynawskich oraz psychologów na potrzeby sądu w krajach zachodnich. Było w nim napisane, że uczenie dzieci w wieku przedszkolnym masturbacji nie jest normalne. Masturbacja nie tylko zmienia los człowieka na gorsze, ale również przyczynia się do wytracania jego energii subtelnej. Natomiast obecnie dzieciom w wieku lat dziesięciu (a w niektórych krajach zachodnich nawet wcześniej), mówi się o tym, że to jest normalne, żeby imprezować i sypiać z kim się tylko chce. Tak wcale nie jest. Każdy partner seksualny zostaje w ciele subtelnym (eterycznym) przez co najmniej siedem lat, to dotyczy zwłaszcza kobiet. Taki kontakt też ma swoje negatywne konsekwencje karmiczne.

Stajemy się rzeczywiście wolni wtedy, gdy na miarę swoich możliwości próbujemy kontrolować te rzeczy, kiedy w sposób świadomy przeżywamy swoje życie. Obecnie w Ameryce istnieje mocno zakorzeniona iluzja, że ludzie są wolni i że każdy Amerykanin żyje w wolnym kraju. Nawet z politycznego punktu widzenia jest to bardzo wątpliwe, taki pogląd można z łatwością podważyć. Mężczyzna, który zadał to pytanie, chciał również przekazać podobne treści, ale rzeczywiście wolny człowiek jest w stanie kontrolować swój los. Ludzie w świecie zachodnim nie są wolni – zobaczą pewne wabiki dla ich uczuć i od razu idą w tym kierunku. Pewien młody amerykański jogin powiedział mi, że w Ameryce każdy ma bzika na punkcie jedzenia i seksu.

W jednym z badań psychologicznych pewien psycholog opisywał następujące zjawisko. Widział on, jak w pewnej restauracji ludzie spożywali posiłki w ogromnych ilościach, objadali się i wychodzili stamtąd czerwoni na twarzy. Naprzeciwko tego miejsca otwierała się nowa restauracja, widniało tam ogłoszenie: «Dzisiaj wszystko za darmo». I ci ludzie, mimo że byli syci, szli do restauracji naprzeciwko i znowu jedli. Taki poziom rozwoju świadomości już jest nawet poniżej rozwoju świadomości w świecie zwierząt.

Istnieje błędne przekonanie, że wolni jesteśmy wtedy, gdy można żreć i odbywać stosunki seksualne z kim się chce i kiedy się chce. To wcale nie jest wolność. To oznacza, że tacy ludzie są niewolnikami swoich umysłów i swoich uczuć, że ich stan świadomości jest bardzo prymitywny. Z punktu widzenia mędrców Wschodu taki poziom świadomości jest poniżej rozwoju zwierząt. Większość ludzi na Zachodzie żyje poniżej poziomu naszego umysłu, poniżej poziomu zwierzęcego. Dlatego tak ważnym jest nauczenie się kontrolować swój język i genitalia, nauczyć się żyć świadomie, cały czas mieć na uwadze, jaki jest nasz obecny stan świadomości. Najważniejszy w tym Wszechświecie jest właśnie stan naszej świadomości w chwili «tu i teraz», w danej sekundzie. Nie jutro i nie wczoraj, tylko właśnie tu i teraz. Jeśli mówimy w sposób świadomy, oddychamy świadomie i żyjemy w takim stanie, to praktycznie wszystkie nasze błędy są eliminowane. Nie przyciągamy wtedy do swojego życia niepotrzebne, głupie wydarzenia, niepotrzebne cierpienia. Nasze życie nie jest podobne do życia chińskich komsomolców, którzy najpierw przyciągają problemy do swojego życia, a później mężnie je rozwiązują. Cywilizacja współczesna zachowuje się właśnie w taki sposób. Musimy żyć tu i teraz, świadomie, bez strachu, że się wydamy komukolwiek nierozumni, nie myśleć – «och, co ludzie powiedzą». Nieważne, co powiedzą. Kiedy zachorujecie na raka, nikt z tych ludzi nie przyjdzie do was i nie będzie dzielił z wami cierpienia.

Nie należy się bać, że kogokolwiek możecie skrzywdzić czy urazić, jeśli nie będziecie chcieli pić alkoholu albo zjeść kawałeczek trupa przy stole. Można po prostu powiedzieć – nie jadam tego. To już jest sprawa tych ludzi, u których jesteście, w jaki sposób odreagują na to; jeśli obrażą się na te słowa, to oznacza, że taki właśnie mają poziom rozwoju świadomości. Można powiedzieć, że jecie tylko zdrowe produkty.

Tylko nie należy mówić ludziom, którzy jedzą mięso, że ich jedzenie śmierdzi. To jest ich wybór i mają prawo żyć swoim życiem. Jeśli nie ma w nas energii osądzania ich, to ludzie przyjmą nasz wybór.

Dlaczego macie się zamartwiać tym, kto cokolwiek pomyśli na wasz temat? Zawsze ktoś myśli na nasz temat – jedna osoba myśli dobrze, druga gorzej. Jest to ich percepcja rzeczywistości. Nie należy być zależnym od opinii otoczenia, bo zależny od opinii ogółu człowiek niczego nie może osiągnąć w swoim życiu. Należy brać pod uwagę konstruktywną krytykę i wysnuwać odpowiednie wnioski, ale nie należy być zależnym od otoczenia.

Dziennikarz: Dziękuję Rami, za tak wiele informacji. Będziemy musieli nagrać kolejną audycję z Pana udziałem. Nasz program już powoli dobiega końca, dziękuję Panu bardzo! Niech wszystkie żywe istoty będą szczęśliwe, zdrowe i odnoszą sukcesy!

Wywiad z Rami Bleckt na radio w Chichago 15/06/2013

Jeśli znalazłeś błąd w pisowni, powiadom nas, zaznaczając ten tekst i naciskając Ctrl+Enter.

Dodaj komentarz

avatar