Czym jest strach? (Część 1)

W jakim celu obdarzono nas uczuciem strachu i lęku? W sytuacjach stresujących w naszym ciele zachodzą określone procesy biochemiczne, dzięki którym radzimy sobie z sytuacjami trudnymi. Znane są przypadki, gdy kobieta potrafiła uratować swoje dziecko od śmierci dzięki temu, że utrzymywała ważącą prawie pół tony ścianę, która akurat na nie spadała. W zwykłych okolicznościach byłoby to niemożliwe, lecz strach o życie dziecka dodawał kobiecie sił.

Z drugiej strony strach albo stres potrafią bardzo uprzykrzyć życie, dosłownie je zatruć. Życie współczesnych ludzi jest dosłownie przesiąknięte strachem.

“Pewni ludzie odczuwają strach jako koszmarną panikę i niepokój, inni zaś – jako uczucie smętnego lęku i przytłumione odczucie jakiegoś bliżej nieokreślonego zagrożenia. Jednak większość ludzi zaczyna się domyślać, że kieruje nimi strach, tylko wtedy, gdy przyjmuje on dosyć wyraźną formę” (Eckhart Tolle).

W ujęciu procentowym “potrzebne” lęki stanowią tylko 5-10% wszystkich naszych lęków.  Można powiedzieć, że nie są to lęki, tylko po prostu przejaw zdrowego rozsądku, który powstrzymuje nas przed wsadzeniem ręki do ognia, przed wejściem do klatki tygrysa, itd. Dla przykładu, w wypadkach, gdy ktoś nam nagle zaczyna grozić instynktownie odczuwamy chęć uchylenia się od niebezpieczeństwa. Jednak nie jest to psychologiczny stan lęku. Ludzie współcześni, zwłaszcza ci na Zachodzie, przez cały czas żyją w stanie “niepotrzebnego” lęku: a nuż rozpocznie się nowa wojna światowa, co będzie ze służbą zdrowia, itd. Psychologiczne odczuwanie lęku nie ma nic wspólnego z jakimkolwiek rzeczywistym, namacalnym i bezpośrednim zagrożeniem. Może się przejawiać poprzez przeróżne stany emocjonalne: poprzez napięcie, nerwowość, odczuwanie niepokoju,  zamartwianie się,  itd., itp.

Psychologiczne odczuwanie lęku jest zawsze skierowane w kierunku tego, co się może wydarzyć, a nie tego, co już ma miejsce w rzeczywistości. Gdy znajdujący się w chwili teraźniejszej umysł człowieka nagle ucieka w kierunku przyszłości, wytwarza to sztuczną wyrwę w umyśle, dzięki której człowiek pogrąża się w życie pełne iluzji. Właśnie w tej wyrwie osiedlają się przeróżne strachy, niepokoje, fobie, itd.

Proszę pamiętać: zawsze możemy poradzić sobie z tym, co się dzieje teraz, w chwili teraźniejszej, ale nie mamy szans na poradzenie sobie z tym, co stanowi projekcję naszego umysłu. Nie możemy poradzić sobie z projekcją przyszłości…

Ego, umysł i stany lękowe są ze sobą powiązane

Nasze fałszywe ego zawsze uważa, że mu ktoś lub coś zagraża. Ego zmusza nas do utożsamienia samego siebie ze swoim umysłem.

“Temu, kto utożsamia samego siebie ze swoim umysłem, a co za tym idzie, jest odcięty od wewnętrznego źródła siły – od swojej głębinowej jaźni, wyrastającej z samego Istnienia – zawsze będzie mu towarzyszył strach. Na razie istnieje jeszcze bardzo mało ludzi, którym się udało pokonać swoje uzależnienie od umysłu, dlatego można powiedzieć, że praktycznie każda osoba, którą znacie i z którą przychodzi wam obcować żyje w stanie lęku” (Ekhart Tolle).

Wielu ludzi żyje w nieustannym oczekiwaniu – zarówno tego, co dobre, jak i tego, co złe. Jest to cecha szczególna naszego umysłu – przebywać w stanie oczekiwania. Jeszcze nie podjęliśmy żadnych działań, ale nasz umysł już oczekuje określonego rezultatu. Pozytywne emocje towarzyszące radosnemu oczekiwaniu szybko odchodzą i zamieniają się w emocje lęku. Żyjecie w radosnym oczekiwaniu jakiegoś wydarzenia, dla przykładu planujecie kupno nowego mieszkania, ale z czasem czujecie, jak przeróżne lęki i niepokoje biorą nad wami górę: a nuż nic się nie uda, a nuż okradną nas lub oszukają, itd. Po pierwsze takie oczekiwania zatruwają nam życie, a po drugie wielokrotnie zwiększają szanse na to, że przydarzy nam się to, czego się boimy.

Oczekiwanie – jest stanem umysłu. Znajdując się w stanie oczekiwania, zdajemy się mówić do Wszechświata: “Potrzebuję tego, co jest w przyszłości, nie potrzebuję tego, co jest w teraźniejszości”. Każde oczekiwanie rodzi nieświadomy konflikt między chwilą teraźniejszą, w której człowiek nie chce przebywać i jego projekcją przyszłości, w której taki człowiek marzy się znaleźć. Jeśli chcemy żyć lekko i harmonijnie należy wyzbyć się takiego oczekiwania, dlatego że umysł od razu przywiązuje się do oczekiwanego rezultatu – bądź to pozytywny lub negatywny scenariusz rozwoju wydarzeń. W taki sposób przyciągamy też negatywne scenariusze do swojego życia. Jedna z zasad budowy Wszechświata brzmi: to, co najbardziej krytykujemy i czego się najbardziej obawiamy zostanie zrealizowane w naszym życiu. Należy o tym zawsze pamiętać. Przykładowo, przez cały czas krytykujecie swoich sąsiadów.  Przeprowadzacie się na nowe miejsce zamieszkania, a tam – w najlepszym wypadku – mieszkają równie nieprzyjemni sąsiedzi. Dodatkowo proszę nie zapominać o znanej zasadzie: krytykujemy właśnie to, co jest w nas samych. Aby żyć bez oczekiwań, należy nauczyć się braku przywiązania do owoców swojej pracy, nauczyć się żyć “chwilą tu i teraz”. Przy tym, każdy ma prawo do zaplanowania przebiegu swojego życia, ale nie należy przywiązywać się do rezultatów swoich działań. Bardzo ważnym jest też odczuwanie wdzięczności za chwilę teraźniejszą. Wszystko zależy od tego, na ile na poziomie wewnętrznym zawierzamy Bogu. Czy wiecie o tym, że Carl Jung nie przyjmował pacjentów, którzy po 35 – 40 roku życia nie wierzyli w Boga? Robił tak, ponieważ zgodnie z jego badaniami, pokonanie lęków jest niemożliwe gdy człowiek nie wierzy w Boga. Lęk jest zawsze skierowany w kierunku tego, co może się przytrafić w przyszłości, nie dotyczy tego, co ma miejsce teraz. Żyjąc w chwili “tu i teraz” nie macie się czego bać. Jest to najważniejsza zasada. Jednak nasz umysł przez cały czas nas nakłania do działań mających na celu zabezpieczenie naszego dobrobytu w przyszłości, abyśmy właśnie w przyszłości czuli się szczęśliwi.

Wielu ludzi, którzy uprawiają jakiekolwiek praktyki duchowe są często przesiąknięci lękami dotyczących ich przyszłości. Przestrzegają oni przeróżnych zasad religijnych i rytuałów, ale to wszystko jest robione po to, aby w przyszłości zapewnić sobie rajskie życie. Jednak nie ma w tym żadnego sensu jeśli robicie coś kierowani lękami.  Już dwa tysiące lat temu syn pewnego stolarza powiedział: “Królestwo Boże jest w nas”.  Raj jest tu i teraz. A Bóg jest miłością i kocha nas tak bardzo, że nawet trudno jest nam to sobie wyobrazić. Istnieje na to mnóstwo świadectw pochodzących od oświeconych mędrców, od ludzi, którzy osiągnęli stan transu bądź przeżyli śmierć kliniczną. Bajeczkę o gniewnym i karzącym Bogu wymyślili ci, którzy chcą w ten sposób zarabiać na strachach innych ludzi. Ich kontrola nad ogółem ludzi bazuje na lękach innych.  Strach jest główną emocją, która wymusza działanie na człowieku kierującym się swoim ego i umysłem. Jego umysł będzie przez cały czas zaabsorbowany wspomnieniami z przeszłości lub myślami o przyszłości. Dzieje się tak nawet wtedy, gdy taki człowiek jest aktywnie zaangażowany w działalność religijną. Jesteśmy wypełnieni lękami, gdy kierujemy się egoizmem. Na początku chcemy coś osiągnąć i czymkolwiek zawładnąć, ale później należy to coś jeszcze utrzymać przy sobie. W głębi duszy rozumiemy, że nie jesteśmy w stanie na wieki zatrzymać cokolwiek i dlatego rodzą się w nas przeróżne lęki i obawy. Jednak gdy człowiek żyje miłością bezwarunkową zachowując pełne zaufanie do Boga, to taki człowiek nie czuje lęku. Główna zasada brzmi – akceptować świat, każdego człowieka oraz swój los takimi, jakie są i przy tym cieszyć się z życia i traktować wszystko w swoim życiu jako bezcenny dar.

Im mniej jest w nas lęków i strachów, tym większe są nasze możliwości osiągnięcia sukcesu w życiu.

Wszyscy cieszący się sukcesami doradcy do spraw prowadzenia biznesu radzą: “zanim nie wyzbędziecie się swoich lęków, nie będziecie w stanie osiągnąć czegokolwiek w swoim życiu.”

Większość ludzi przez cały czas przegapia okazje życiowe, bo przeszkadzają im w tym przeróżne lęki. Tylko niewielka ilość ludzi spełnia się zawodowo i pracuje zgodnie ze swoim przeznaczeniem tam, gdzie czują się komfortowo. Centra energetyczne człowieka, znajdującego się pod wpływem strachu ulegają zamknięciu i przez to taki człowiek nie jest w stanie niczego osiągnąć w swoim życiu, nie może odczuwać szczęścia. Jego zdrowie fizyczne oraz psychologiczne również doznaje uszczerbku.

Człowiek, który żyje pod wpływem nieokreślonego lęku, nie może cieszyć się życiem. Wszechświat wysyła do niego jeden prezent za drugim, ale taki człowiek nie odczuwa tego, nie widzi…i w efekcie marnuje je. Dla przykładu, człowiek będzie odczuwał rozdrażnienie, gdy zbytnio zamartwia się na temat tego, co o nim pomyślą inni ludzie. Jego emocje da się wyczytać z jego twarzy oraz w jego energetyce. I przez to otaczający go ludzie nie pomyślą o nim niczego dobrego.

Namagnesowany kawałek metalu jest w stanie unieść ciężar, którego waga znacznie przekracza jego własną wagę. Jednak rozmagnetyzowany magnez nie będzie w stanie unieść nawet piórka. Z człowiekiem jest podobnie: gdy jest on odpowiednio ”namagnesowany” i ma w sobie dużo opartej na miłości energii i jest pozytywnie aktywny (i nie mam tutaj na myśli człowieka, który dużo biega)  – to taki człowiek będzie po prostu siedział i wszystko dookoła niego jakoś samo się zorganizuje w odpowiedni sposób. Odczuwanie lęku jest właśnie tym czynnikiem, który szybko “rozmagnesowuje” człowieka.

Można by przytoczyć wiele przykładów, jak podczas wojny kilkaset lub nawet kilkadziesiąt żołnierzy stawiało czoła dużej armii przeciwnika. Byli oni w stanie wytrzymać atak wroga przez jakiś czas, ponieważ każdy wojownik – zwłaszcza ich przywódcy – charakteryzował się niesamowitym duchem walki, pewnością siebie oraz swojego zwycięstwa, i co najważniejsze – był nieustraszony. I na odwrót: istnieje dużo przykładów, gdy powodowane strachem ogromne wojsko szukało ucieczki i przez to uległo zagładzie.

Udzielam konsultacji wielu utalentowanym ludziom, którym powodzi się znacznie gorzej, niż powinno zgodnie z ich kartą natalną. Tak się dzieje, ponieważ tacy ludzie cierpią z powodu przeróżnych lęków: “Czy dam sobie z tym radę, czy też nie?” Bardzo często tacy ludzie po kilku miesiącach pracy osiągają bardzo dużo w swoim życiu. Dzieje się to po odpowiednim przyswojeniu wiedzy, którą ci ludzie powinni wiedzieć zgodnie ze swoim przeznaczeniem oraz stanem swojej świadomości.

Takie “rozmagnesowanie” odbiera nam smak życia. Podobnie jak to się dzieje wtedy, gdy siadamy za stół zastawiony smakołykami, ale nasz umysł jest zaprzątnięty jakimiś obawami lub zmartwieniami. Czy w takim wypadku będziemy w stanie docenić cudowny smak tych dań?

“Istnieją tylko dwa dni w roku, gdy niczego nie jesteście w stanie zrobić. Jeden dzień nazywa się “wczoraj”, a drugi – “jutro”. Dlatego dzisiaj jest odpowiedni dzień na to, aby kochać, wierzyć, działać, a zwłaszcza na to, aby żyć. “

Dalaj Lama

Nasze lęki wpływają na naszą przyszłą rzeczywistość.

Lęk jest emocją silniejszą niż osądzanie innego człowieka. Im więcej człowiek ma w sobie przeróżnych lęków, tym więcej problemów przyciąga on do swojego życia. Każdy lęk zabiera jego energię i “rozmagnesowuje” człowieka. I na odwrót, nie można zaszkodzić człowiekowi, który się niczego nie boi. Istnieje mnóstwo dowodów na to. Dla przykładu rosyjski generał Skobielew był człowiekiem niezwykle inteligentnym i nieustraszonym. Mawiano, że nie imały się go pociski. Jego bohaterskie czyny obrastały w legendy. Powiadano, że za pomocą garstki oddanych ludzi był on w stanie pokonać nieprzystępną twierdzę. Proszę się też zastanowić nad wynikami współczesnych badań prowadzonych podczas wojny w Afganistanie: gdy żołnierz obawiał się zranienia w brzuch, to zazwyczaj bywał ranny właśnie w to miejsce.

Wyniki współczesnych badań wskazują na to, że dzieci, których rodzice bardzo się o nie zamartwiają i niepokoją, są trzy lub czterokrotnie razy więcej podatne na nieszczęśliwe przypadki. Statystyka wskazuje też na to, że w 80% przypadków zachorowań na raka chorzy zakładali, że taki właśnie może być koniec ich życia i żyli pod wpływem nieustannego lęku przed tą chorobą. To wszystko potwierdza tylko prawo Wszechświata.

Nasze poczucie szczęścia i harmonii tkwi w nas samych.  Życie jest tymczasowe, a nasze problemy są iluzoryczne.

Przyzwyczailiśmy się do uzależniania naszego szczęścia od czegoś, co jest zewnętrzne. Czepiamy się czegoś, co znajduje się na zewnątrz nas samych, chcąc w ten sposób utrzymać szczęście w swoich rękach. Bardzo często zatruwamy komuś tym życie – nasze przesadne przywiązanie do innej osoby potrafi skutecznie zepsuć relacje międzyludzkie. Mędrcy sufizmu (mistyczny nurt islamu – przyp.tłum) w ten sposób wypowiadali się na ten temat: “Dlaczego ten strumień stał się płytki – ponieważ stworzyliśmy go tylko dla siebie, dlaczego struna na harfie się urwała – ponieważ naciągnęliśmy ją zbyt mocno…”.

Kosmonauci, którym udało się zobaczyć naszą planetę z odległości kilku kilometrów wypowiadają się w ten sposób: “gdy widzisz, jakie malutkie miejsce nasza planeta zajmuje w kosmosie rozumiesz, że życie jest tymczasowe, a nasze problemy są iluzoryczne”. Proszę się zastanowić: na tej malutkiej planecie jest nas 6 miliardów, ale tak czy inaczej, każdy z nas uważa samego siebie za centrum Wszechświata i umiejscawia swoje problemy w centrum Wszechświata. Każdy z nas jest całkowicie zanurzony w swoich problemach i przez to staje się coraz bardziej nieszczęśliwy.

Należy rozumieć, że wszystko co nas otacza w naszym życiu zostało nam wypożyczone na jakiś czas. Możemy używać przeróżne dobra na przeciągu tylko jednego życia. Wszystko w tym życiu, włączając w to samo życie, jest nam dane tylko w jednym celu – abyśmy się mogli wymieniać miłością. Im więcej oddajemy miłości, tym większe odczuwamy szczęście.

Strach rodzi niepotrzebne napięcie, ale największy problem polega na tym, że nie możemy kochać wtedy, gdy odczuwamy strach.

Na poboczu niektórych dróg w krajach zachodnich umiejscowiono określone podłoże, wjeżdżając na które kierowca odczuwa mocne wstrząśnięcia. Jest to zrobione umyślnie – takie wibracje obudzą kierowcę, który zasnął podczas jazdy i wjechał na pobocze. Nasze choroby i nieszczęścia przytrafiają się nam z podobnych przyczyn. Wszechświat zdaje się mówić do nas: “Obudź się! Coś robisz nie tak, jak należy!” Jednak takie metody nie są potrzebne, gdy wasze życie jest harmonijne. Przebywanie w harmonii zakłada, że przebywacie w miłości.

Jeśli uważacie samego siebie za człowieka wielce nieszczęśliwego, to polecam odwiedzenie dziecięcego oddziału onkologicznego. Wtedy zrozumiecie na czym naprawdę polega nieszczęście. Proszę przestać ściągać na siebie gniew Boga za pomocą nieustannych skarg, pretensji i użalania się nad sobą. Zawsze macie wybór – czy żyć pełnią życia, “fruwając przez życie”, czy też zanurzyć się w strachach i nieszczęściach. Proszę nie zapominać o tym, że życie jest ogromnym przedstawieniem w teatrze i tylko od nas zależy, czy zagramy w komedii, czy też w tragedii. Tę prawdę można z łatwością zrozumieć przebywając w mieście Kalkuta. Nędza w Kalkucie osiąga niewyobrażalne rozmiary: na ulicach brudno, pełno śmieci, bezdomnych i krzyczących z bólu kalek. Jednak nie zważając na to wszystko można tam zauważyć szczęśliwych chłopców, którzy grają w piłkę i nie dbają o swój głód, ani o to, że mają dwadzieścioro takich jak oni braci. Nie mają jedzenia ani domu; mieszkają w chałupie zbudowanej ze szmat. Jednak tak czy inaczej czują się szczęśliwi! W porównaniu z nimi napięte twarze niezadowolonych Amerykanów wyglądają śmiesznie i niedorzecznie.  Akurat przytrafiło im się przejeżdżać obok tych chłopaków w autobusie z wbudowaną klimatyzacją.

Obdarzono nas uczuciem lęku tylko po to, abyśmy mogli to uczucie transformować w uczucie wyższego rzędu i przez to poruszali się do przodu, w najlepszy sposób realizując swój potencjał w określonej chwili. W astrologii wedyjskiej lęki odnoszą się do sfery działania Rachu – człowiek boi się tej sfery życia, jednak oczekuje go duży sukces, gdy się odważy na wkroczenie do niej. Innymi słowy, sfera sukcesu znajduje się tam, gdzie się boimy najbardziej. Często się zdarza, że po pokonaniu swoich określonych lęków życie człowieka mocno się zmienia na lepsze.

Nie należy zamartwiać się i niepokoić na temat przyszłości, należy po prostu żyć chwilą “tu i teraz”. Wtedy nasze życie zamieni się w nieustające święto, bo zaczniemy je sami budować. Nie należy zapominać o tym, że każdy z nas jest Współ-Twórcą, malutką częścią Boga. Ludzie, którzy osiągnęli wysoki poziom duchowego rozwoju przez cały czas czują się szczęśliwi. Odczuwają szczęście nawet wtedy, gdy umierają z powodu ciężkiej choroby. Ich szczęście nie jest zależne od warunków zewnętrznych, są bardzo harmonijni i nie odczuwają strachu przed niczym. Nawet w takim stanie emanują miłością do ludzi i służą przykładem, w jaki sposób należy kochać i doceniać życie.

Tylko od nas zależy, czy zamienimy nadchodzący dzień w raj lub w piekło, bo nie potrzebujemy niczego do odczuwania szczęścia. Ono już od zawsze tkwi w nas.

If you have found a spelling error, please, notify us by selecting that text and pressing Ctrl+Enter.